Przełajowo – Ekstremalnie, czyli idealnie

I Przełajowy Nocny Bieg z czołówkami, nie dość, że nocny, to jeszcze w Adventure Park Kolibki Gdynia. Nie mogło mnie tam zabraknąć. Co prawda dystans, to ledwie 5,5 km, ale po ciemku i w lesie.

Rano na rozgrzewkę zdecydowałam się pokonać parkruna na dystansie 5 km. Potem odpoczynek i wyczekiwanie startu. Tu jak to w przypadku takich imprez, strach mieszany z ciekawością.

Przed 20:00 stanęliśmy na starcie, zdecydowałam ustawić się z przodu, ale w drugiej linii. W końcu zamierzałam powalczyć o wysoką lokatę. Od początku wszyscy wyrwali ostro, zapalone latarki oświetlały drogę. Początek po drodze, więc nie najgorzej. Z moich obserwacji wynikało, że od startu biegłam na 3 pozycji wśród kobiet i przynajmniej tę lokatę zamierzałam utrzymać. Adrenalina jednak zrobiła swoje, już po chwili wyprzedziłam jedną z zawodniczek. Choć walka dopiero się zaczynała, przed nami podbieg i ciemne ścieżki leśne.

Fot. Alicja Nemiec
Fot. Alicja Niemiec

Na podbiegu dziewczyna przede mną zwolniła, ja nie zamierzałam. Wyszłam na prowadzenie, choć pewności nie miałam, na stracie stanęłam dość blisko linii, ale po sygnale wszyscy mocno wyrwali, trudno było się połapać. Okazało się również, że moja czołówka świeci zbyt słabo, trzeba więc było gonić tych przede mną. Nie zwracałam uwagi już na trasę, starałam się skupić, by biec za widocznymi zawodnikami. Oni wciąż przyspieszali, pomimo momentami braku tchu też próbowałam.

Praktycznie brak widoczności wymuszał spore skupienie na biegu. Łatwo nogę źle postawić lub wylądować w dziurze, a wtedy można się pożegnać z ukończeniem biegu. 5 km to krótki dystans,więc gnam co sił. W oddali widzę już metę, przyspieszam i słyszę, że właśnie dobiega pierwsza kobieta, udało się, wygrałam! Cel zrealizowany. Na mecie krótki wywiad dla telewizji 🙂 Duża dawka euforii 🙂

Gdzieś na trasie została zerwana taśma, w wyniku czego zawodnicy pokonali trzy różne długości dystansu. Jedni rozgoryczeni, ale tym jakoś mocno się nie przejmuję. Mnie niezwykle cieszy zwycięstwo, czekam więc na ceremonię dekoracji, gdzie w moje ręce trafia mój największy dotąd zdobyty puchar.

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *