Na trasie Mistrzostw Świata w Biegach Przełajowych

bydgoszcz
Fot. Bydgoszcznastart.pl

Niedziela 24 marca 2013 wpisała się do historii polskiego biegania. W Warszawie  8 edycję miejscowego Półmaratonu ukończyło ponad 10 tys. zawodników, zaś w Bydgoszczy gościliśmy najlepszych z całego świata w ramach 40. Mistrzostw Świata w Biegach Przełajowych.

Polska uzyskała prawo do organizacji tych mistrzostw po raz trzeci w tak długiej historii biegów przełajowych: w 1987 na torze wyścigów konnych „Służewiec” w Warszawie oraz w 2010 i 2013 w Bydgoszczy. Od 2011 r. federacja IAAF podjęła decyzję organizacji  mistrzostw w trybie 2 letnim, co ma zwiększyć prestiż tej imprezy oraz pozwolić na lepsze przygotowania do nich zawodnikom.

Oficjalne otwarcie Mistrzostw rozpoczęło się punktualnie o godzinie 11:30 przemarszem wolontariuszy z flagami wszystkich państw biorących udział. Do Myślęcinka zjechali się zawodnicy reprezentujący barwy 41 krajów. Nie zabrakło przemówień powitalnych miejscowych władz, a także samego prezydenta Międzynarodowej Federacji Lekkiej Atletyki- Lemina Diack.

Starty zaczynały się punktualnie o 12:00. Jako pierwsze na trasę wyruszyły juniorki, które do pokonania miały trzy pętle o długości 1950 m oraz dobieg od startu do pętli i do mety, co dawało 6 km. Do startu zgłoszonych było 88 juniorek, a wystartowało 86. Pojawiały się opinie, że wygrana biegaczom z krajów afrykańskim z uwagi na trudne warunki pogodowe, czyli naszą „zimową wiosnę”, do których zawodnicy nie są przyzwyczajeni, nie przyjdzie tak łatwo. Nie było jednak niespodzianek. Już po pierwszy okrążeniu widoczna była znaczna przewaga pierwszych zawodniczek nad pozostałymi, a kolejne okrążenia tylko potwierdzały dobre przygotowanie na każde warunki pogodowe. Ostatecznie różnica między najlepszą zawodniczką na mecie, a ostatnią wyniosła aż niecałe 7,5 minuty. Pierwsze 12 miejsc przypadło w udziale zawodniczkom z Kenii i Etiopii, najwyżej na 16 miejscu uplasowała się pierwsza zawodniczka z poza kontynentu afrykańskiego- Emilia Gorecka (GBR), a najlepsza Polka- Sofia Emanoui znalazła się na 26 pozycji ze stratą niecałych 2 min do zwyciężczyni. Oprócz Sofii Polskę reprezentowały jeszcze: Natalia Wera (41 miejsce), Katarzyna Rutkowska (48), Sylwia Ślęzak (51), Paulina Pawłowska (58), Alicja Konieczek (64). Te miejsca dały polskiej drużynie 7 miejsce w klasyfikacji drużynowej. Pierwsze miejsce zajęła Kenia, drugie- Etiopia, a trzecie- Wielka Brytania.

O 12:30 na trasę wyruszyć mieli panowie. W trakcie przygotowań przed boksem startowym nie było żadnych widocznych różnic w rozgrzewce, do tych które znamy. Zapewne inne jej elementy wykonywali gdzieś w oddali, ale na 10-15 min przed startem, tak samo jak juniorki, juniorzy, ale i także później uczestnicy biegów seniorskich skupiali się głównie na lekkim rozciąganiu i przebieżkach. Niektórzy wykonywali ich zaskakująco dużo. W kwestiach stroju do rozgrzewki zaciekawienie wzbudzili reprezentantki i reprezentanci Japonii. Rozgrzewali się bowiem w długich płaszczach, przypominających te przeciwdeszczowe (zdjęcie).

Wśród juniorów ze stawki 113 zawodników, z których ukończyło 110 również wygrali faworyci z Kenii i Etiopii, którzy do pokonania mieli 4 pętle- 8 km. Wśród polskiej reprezentacji najlepiej spisał się Maciej Bielawiec, plasując się na 60 pozycji ze stratą niecałych trzech minut do zwycięzcy- Hagosa Hebrhiget z Etiopii. Wystartowali również: Rafał Matuszak (73), Aleksander Kuśmierz (76), Szymon Topolnicki (85), Paweł Pankratow (88) i Damian Rudnik (DNF). Drużynowo zajęli 13 miejsce. Wygrała Etiopia, druga była drużyna Kenii, a trzecia- Maroka.

Po biegach juniorskich emocje wzrastały coraz bardziej, wszyscy oczekiwali w napięciu na te najważniejsze starty seniorów. Podczas przygotowań do startu kobiet, odbyła się ceremonia dekoracji najlepszych juniorek. Medale wręczała Irena Szewińska

Wśród seniorek wielu znawców tej dyscypliny sportowej dawało spore szanse na zdobycie medalu nie tylko reprezentantkom Afryki, ale również reprezentantce Irlandii, kraju z długą historią biegów przełajowych- Fionnuali Britton. Podczas biegu okazało się, że jest to najwolniejszy start z dotychczasowych, pierwszą pętlę panie pokonały wolniej nie tylko od juniorów, ale także juniorek, w trakcie kolejnych widać było, że zawodniczki zaczynają przyspieszać, ale czas liderki po drugim okrążeniu wciąż był wolniejszy od biegu juniorek. Pomimo nadziei pokładanej w Irlandce, ostatecznie wszystkie medale przypadły zawodniczkom z Kenii i Etiopii. Bieg ukończyło 96 kobiet. Irlandka pomimo bardzo mocnego początku uplasowała się na 14 pozycji wraz z którą z identycznym rezultatem na metę wbiegła amerykanka Neely Spencer. Wśród polskiej reprezentacji wszyscy liczyli na dobry występ Katarzyny Kowalskiej- wielokrotnej medalistki Mistrzostw Polski w Biegach Przełajowych. Od początku spisywała się najlepiej z polskiego grona, jednak z kolejnymi okrążeniami widać było, że słabnie, w wyniku czego na metę wbiegła dopiero na 61 pozycji. Najlepiej niespodziewanie spisała się Agnieszka Mierzejewska- 51 miejsce. Wystartowały również: Angelika Cichocka (71), Dominika Napieraj (73), Urszula Necka (84) i Paula Kopciewska (92).

Następnie odbyła się dekoracja juniorów i nadszedł czas na seiorów. Tutaj start wzbudził najwięcej emocji, gdyż doszło do…falstartu, tak rzadko spotykanego na tego typu imprezie. Gdy panowie już się rozpędzali, na trasę wyskoczył sędzia machając żółtymi chorągiewkami. Wydawało się, że rozpędzeni przełajowcy wbiegną wprost na niego. Niektórzy z ledwością wyhamowali i widać było na ich twarzach ogromne zdziwienie. Powrócili na linię startu, skąd mieli minutę do kolejnego wystrzału. Od początku trudno było wskazać faworyta, w porównaniu do poprzednich biegów tu nie było tak widocznych różnic w przygotowaniach zawodników, „sznur biegaczy” zwłaszcza po pierwszej pętli zawierał bardzo mało przerw. Tu również, choć medale indywidualne przypadły zawodnikom z kontynentu afrykańskiego, to duża niespodzianka nastąpiła w klasyfikacji drużynowej. Tuż za drużyną Etiopii- złotymi medalistami, znaleźli się reprezentanci Stanów Zjednoczonych, wyprzedzając drużynę Kenii dwoma punktami. Polska znalazła się na 10 miejscu. Wśród Polaków najlepiej zaprezentował się Błażej Brzeziński zajmując 28 miejsce w stawce zawodników. Nasz kraj reprezentowali także: Arkadiusz Gardzielewski (38), Tomasz Szymkowiak (43), Krystian Zalewski (55), Krzysztof Żebrowski (60) i Łukasz Kujawski (64).

Z uwagi na to, że 6 pierwszych miejsc w klasyfikacjach indywidualnych i drużynowych zdobywało także nagrody finansowe (indywidualnie: I miejsce- 30 tys. dolarów, II- 15 tys., III- 10 tys., IV- 7 tys., V-5 tys. i VI- 3 tys. oraz drużynowo: I-20 tys., II-16 tys., III- 12 tys., IV- 10 tys., V- 8 tys. i VI- 4 tys. dolarów), reprezentacja Kenii zarobiła 188 tys., a Etiopii- 162 tys. dolarów.

Warto zauważyć, że niesamowite wrażenie oprócz świetnie przygotowanych zawodników, zwycięzca biegu seniorów- Japhet Kipyegon KORIR z Kenii potrzebował zaledwie 32:45 na pokonanie 12 km, robili także kibice, którzy przyodziani w barwy swoich państw, w licznym gronie przyjechali kibicować zawodnikom.

Po dekoracji najlepszych seniorek i seniorów przyszedł czas na ostatni wyścig- pasjonatów biegania w rozgrywanych na tej samej trasie Mistrzostw Amatorów, a więc i na mnie, a start zyskałam dzięki wygraniu konkursu fotograficznego o tematyce przełajowej.

W pakiecie startowym m.in. worek sportowy, kalendarz na 2013 r. z notesem wydany z okazji rozgrywanych mistrzostw, izotonik firmy Nutrend, koszulka, woda. Już od początku szacunek wzbudzała trudność trasy, a zwłaszcza podbieg na górę. Nie jednego zastanowił jednak zapis w regulaminie: „ Zaleca się aby zawodnicy startujący w biegu nie startowali w „kolcach sportowych”, gdyż trasa będzie przebiegać ścieżkami asfaltowymi”.  Patrząc na warunki na trasie, a zwłaszcza dużą ilość błota- kolce okazałyby się zbawienne, a na trasie nie było nawet grama asfaltu. Choć nawet kolce nie gwarantowały uniknięcia poślizgnięcia, jak to się zdarzało nawet najlepszym choćby w biegu seniorskim.

Z uwagi na odbywającą się dekorację, nastąpiło opóźnienie w stosunku do zaplanowanej godziny startu: 15:15. Rozgrzani zawodnicy mogli schować się w specjalnym ogrzanym namiocie. Na 3 min przed startem już wszyscy stali przed linią startowej, przy której czuwali sędziowie. Po wystrzale wielu zawodników ruszyło bardzo mocno, do pokonania były tak jak w biegu juniorek 6 km. Na własnej skórze przekonać się można było o trudnościach trasy. Był to już piąty bieg, co z uwagi na mocno rozdeptaną nawierzchnię utrudniało warunki. Kłopotliwymi odcinkami okazały się zakręty z dużą ilością błota. Kolejnym wyzwaniem był podbieg także „błotny”, dobre wyszukiwanie miejsc z mniejszą ilością błota było kluczowym elementem do szybkiego i sprawnego dostania się na szczyt. Podczas tego biegu, z racji różnego poziomu przygotowań, nie zabrakło dublowania wolniejszych zawodników.

Najszybciej 6 km trasę pokonał reprezentant Niemiec z Berlina- Heese Jost-lennart uzyskując wynik 18:41. Kolejne miejsca zajęli: Tim Stegemann ze Spandau (19:01) oraz Sebastian Schenk także ze  Spandau (19:17). Wśród pań triumfowała Dattke Miriam z Berlina (24:09), druga była Katarzyna Werner z Malanowa (24:29), a trzecia Laura Peschel (25:45). Mi przypadło miejsce w pierwszej 6 kobiet, dzięki czemu uczestniczyć mogłam w wyjątkowej ceremonii dekoracji i stać na tym samym podium,co przed chwilą mistrzowie. .

Czołówka światowa oceniła organizację mistrzostw bardzo dobrze, uczestnicy biegu amatorów już znacznie słabiej. Wielu przeszkadzał choćby brak pryszniców, ale jak też przyznają warto było przebiec się po trasie Mistrzostw Świata.

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *