XIV Bieg Chartów

W niedzielę 26 maja 2013 w Gdyni odbył się XIV Bieg Chartów rozgrywany w ramach akcji Polska Biega, organizowanego przez Radę Dzielnicy Witomino Radiostacja. Na starcie wszystkich biegów stanęła rekordowa liczba ponad 490 biegaczy i biegaczek.

Na taką też liczbę organizatorzy nie byli przygotowani, dlatego też nie dla wszystkich starczyło medali…

Właściwie już od soboty głowiłam się, gdzie wystartować. Czy może w biegu dzielnic w Gdańsku, czy w Gdyni? Ostatecznie wybrałam właśnie Gdynię, bo stęskniłam się za lasem, a chciałam też jeszcze pobiegać choć raz w trailówkach przed zbliżającym się Rzeźnikiem.

Po dotarciu do Gdyni zadziwiła mnie spora liczba osób. Rozgrywane były akurat biegi dla dzieci, które stawiły się w licznym gronie. Zapisy przebiegały dość sprawnie, choć w biurze nie była mi w stanie pani podać ile pętli liczy trasa. Na szczęście inni zawodnicy pokazali mi kartkę z trasą przymocowaną do drzewa. Na ok. 45 minut przed startem udałam się na rozgrzewkę. Po sobotnich startach na stadionie wiedziałam, że dobra rozgrzewka jest konieczna. Do pokonania dystans zaledwie 1400 m, a jak wiadomo im krótszy dystans tym dłuższa i bardziej dokładna powinna być rozgrzewka, bo nie ma czasu na powolne wchodzenie w swoje tempo.

Od początku część osób wyrwała dość mocno. Biegłam gdzieś na 5-6 pozycji wśród kobiet. Jednak zauważyłam, że dziewczyny przede mną słabną. Przyspieszałam i starałam się trzymać zawodników LKS Zorza Gdynia. Czułam się wyjątkowo dobrze, jak na to, że dzień wcześniej startowałam na 400 i 800 m. W jednym punkcie oznakowanie lekko zmyliło pierwszą zawodniczkę, ale szybko wróciła na trasę. Właściwie na tak krótkim dystansie nie ma się nad czym zastanawiać, nie ma czasu pomyśleć. Po prostu się biegnie, ponad 5 min i człowiek jest już na mecie. Starałam się jeszcze gonić zawodniczki z Zorzy przede mną, a przynajmniej utrzymać 3 pozycję, na którą udało mi się wskoczyć wyprzedzając biegaczki na trasie. Jak na krosową trasę, to zarówno z wyniku jak i miejsca jestem zadowolona.

Na mecie powstał tylko mały problem. Nie było leja, w który panie kończące bieg mogłyby wbiec. Zatrzymał mnie jeden z sędziów i stojąc koło niego musiałam czekać, aby zawodnicy biegnący za mną ruszyli na kolejną pętlę. Dopiero gdy się rozluźniło, mogłam przejść oddać numerek do losowania nagród. Na mecie otrzymałam batona, sok i koszulkę pamiątkową, szkoda tylko, że w rozmiarze 2XL.

Podsumowując weekend, to był Sprinterski weekend!
400 m- 4 miejsce (dałam radę z bloku startowego :-))
800 m- 3 miejsce
Udana organizacja Krosu GT, a dziś na zakończenie: 1400 m kros- 3 miejsce.

Teraz już tylko odpoczynek, a za 5 dni Rzeźnik :-))

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *