Układ pokarmowy podczas wysiłku fizycznego – Prof. Kazimierz Ciechanowski

W ramach wykładów dotyczących problemów pokarmowych u biegaczy, którego organizatorem była Akademia Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku oraz Wydział Nauk o Zdrowiu Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego głos zabrał również biegający lekarz – Profesor Kazimierz Ciechanowski.

Podczas ubiegłorocznego wykładu posłuchać można było niezwykle ciekawej prelekcji o nawadnianiu podczas biegu. Tematyką przewodnią tym razem był układ pokarmowy podczas wysiłku fizycznego.

Na początku przedstawiona została sylwetka Billa Rodgersa, który uchodził na jednego z najlepszych amerykańskich maratończyków. Triumfator Maratonu w Bostonie i w Nowym Jorku. Zawodnik mający 175 cm wzrostu i ważący ok. 58-59 kg. Powiedział bardzo cenne słowa:

„Więcej maratonów jest wygrywanych bądź przegrywanych w przewoźnych toaletach niż za stołem.”

Bywa, że problemy związane z dolnym odcinkiem przewodu pokarmowego są niemal dwukrotnie częstsze niż z górnego. Z dolnego, a więc z jelita niż z górnego – przełyku żołądka. Częściej występują u kobiet niż u mężczyzn, u młodszych (juniorów) niż u starszych – weteranów.

U kogo i jak często?

Przewód pokarmowy
Sportowcy dolny odcinek górny odcinek
biegacze 71% 36%
kolarze 67% 64%
triathloniści
bieg 79% 54%
rower 52% 45%

Najczęstsze dolegliwości z górnego odcinka pokarmowego:
– zgaga;
– odbijanie;
– wzdęcia;
– wymioty;
– nudności.

Dolny odcinek przewodu pokarmowego:
– kłucia w boku;
– gazowanie;
– parcie na stolec;
– biegunki;
– krwawienie jelitowe.

Profesor przytoczył badania przeprowadzone na biegaczach długodystansowych z Londynu wypełniających ankiety, którzy to przyznali iż:
– 62% musiało przerwać trening bądź też zrobić przerwę z powodu parcia na stolec;
– 47% z powodu biegunki np. po ciężkim treningu;
– 43% męczyła biegunka nerwowa przed zawodami.

Jakie są przyczyny dolegliwości?
– niedokrwienie przewodu pokarmowego;
– mechaniczne wibracje spowodowane biegiem;
– intensywność/długość wysiłku;
– niewystarczające wytrenowanie.

Wytrenowanie pozwala zminimalizować objawy dolegliwości. Przepływ krwi zmniejsza się podczas intensywnego wysiłku fizycznego, w przewodzie pokarmowym do 20% wartości spoczynkowej. 5-krotnie zmniejsza się zatem przepływ pokarmowy. W wątrobie – 35-40% wartości spoczynkowej. Mimo iż wątroba jest magazynem glikogenu wątrobowego, a więc jest źródłem glukozy dla mięśni. Co istotne przepływ krwi zmniejsza się jeszcze bardziej w przypadku odwodnienia, bądź też przyjmując niesterydowe leki zapalne jak ibuprofen.

Dolegliwości wynikać mogą również z mechanicznych wibracji:
– postrząsania okrężnego, a więc mięśni biodrowo-lędźwiowych (pozwalających na unoszenie kolan);
– rotacji tułowia;
– tłuszczu trzewnego – u biegaczy niewielki procent: 8-12 masy ciała, ale zawsze w obrębie jamy brzusznej.

Problemy zaczynają się zazwyczaj przy biegu na poziomie 70-75% VO2Max – bieg w 2 zakresie. Im dłuższy wysiłek, tym cięższe następstwa.

Wracając do wytrenowania, ważne, by mierzyć zamiar pod siły, a nie siły na zamiary – podkreślał Profesor Ciechanowski. Trzeba wiedzieć na ile nas stać. Jeśli np. nasze możliwości pozwalają na złamanie 4 godzin w maratonie, to nie należy porywać się na 3:30.

W trakcie wysiłku ważne jest, by nic nie „chlupotało” w czasie biegu, bo z żołądka wchłania się niewiele, lecz by zawartość niejako przeszła do jelita grubego, bo tam się wchłania: woda, elektrolity, glukoza.

Jak trenować przewód pokarmowy? 
Trenując, np. pijąc w trakcie długiego wysiłku. Nawadniane jest istotne. Ile? Tyle ile tracimy. By się nie przegrzać oddajemy ciepło z potem, a tracimy go ok. 1 litr/godzinę. Tyle więc powinniśmy spożyć wody. Węglowodany – tyle ile możemy utylizować, aby zostały przyswojone, wykorzystane przez mięśnie, by nie działały odwrotnie tzn. ściągały wodę do przewodu pokarmowego z tkanek. Średnia wartość ok. 1g/min. Ważne są również elektrolity, ale znaczenie ma głównie sód – 20-40 mmol/litr. Te składniki powinny być podawane razem, bo tak są lepiej wchłaniane.
Woda+elektrolity+glukoza i inne cukry = izotonik

Napój zawierający te 3 składniki wchłania się lepiej, później zaś wg badań to się wyrównuje. Jest to więc zatem wskazówka. Na początku powinno się pić izotoniki, a później należałoby się zastanowić, czy nie pić samej czystej wody. Na pół godziny zaś przed zakończeniem wyścigu dobrze dostarczyć zastrzyk glukozy. Nie ma już zapasu w mięśniach. Idealna w takim przypadku jest kofeina – sprzyja dostarczaniu energii.

Trzeba pamiętać o błędnym kole. Odwodnienie utrudnia nawadnianie w biegu, ponieważ potęguje niedokrwienie jelit. Z wodą nie należy jednak przesadzać. Nadmierne spożycie doprowadzić może do hiponatremii, czyli do niezmniejszenia sodu. Sugeruje się, by ważyć zawodników przed startem i wpisywać tę wagę na odwrocie numeru startowego. W przypadku gdy zawodnik pada za metą, a waży więcej, oznacza, że wypił za dużo czystej wody. Rozcieńczył własne elektrolity. Należny podać więc dożylnie sód.

Co podkreślał Profesor – jeśli biegniemy, choć boli, nie wolno zażywać leków typu Iboprofen. W przypadku wysiłku nasila uszkodzenia jelita.

Czego unikać przed biegiem?
– Mlecznych, tłustych, białkowych, ponieważ te produkty zalegają w przewodzie pokarmowym. Potrzebują odpowiedniego ukrwienia jelit. Wywołuje to konflikt interesów między mięśniami, a przewodem pokarmowym.
– Pokarmów bogatych w błonnik. Ten jest obciążeniem przewodu pokarmowego.
– Pokarmów oraz napojów bogatych we fruktozę.
– Aspiryny i niesterydowych leków przeciwzapalnych.
– Odwodnienia.
– Dużego ładunku glukozy – nie zdąży się wchłonąć.

Co pić?
– Płyny o zawartości od 4-6% cukrów. Różne cukry: m.in. maltoza, glukoza, fruktoza. Niewielka ilość fruktozy sprzyja wchłanianiu glukozy. Zawierające 20-40 mmol sodu/1 litr.
– W ilości od 0,5 – 1 l na godzinę w odstępstwach od 15-30 min. U człowieka niewytrenowanego woda wchłania się w ilości do 600 ml/godzinę, zaś u wytrenowanego 1 l/godz.
– 30 min przed końcem wyścigu dodatek kofeiny – 1 mg/kg. Mocna, osłodzona kawa.

Choć w miarę wzrostu wysiłku dolegliwości przewodu pokarmowego wzrastają, to nie wolno zapominać o korzyściach, a więc redukcji wystąpienia: kamicy żółciowej, rak jelita grubego, zaparcia.

Na koniec wykładu Profesora Kazimierza Ciechanowskiego, Profesor Wojciech Ratkowski dodał, że nieprzyjemne dolegliwości minimalizowane bywały w dniu startu poprzez spożycie na godzinę przed startem – 2 węgli, pastylek węglowych.

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *