Buty do biegania? Czy to ważne jakie?

Niedawno zrobiło się głośno o butach do biegania. Głównie przez post umieszczony przez firmę New Balance na profilu Lidl Polska. Łudząco podobne produktu. Jak wielu pisało – różniące się tym, że te ze znaczkiem „N” miały jeszcze dodatkowo 3 z przodu. But New Balance kosztował bowiem 359,99 zł, a oferowane przez Lidl – 59,99 zł. Pojawiło się sporo pytań czy trzeba przepłacać. Czy but ma znaczenie?

buty do biegania
Photo credit: Josiah Mackenzie / Foter / CC BY

 

Można zaoszczędzić na koszulce czy spodniach. Nie powinno się jednak na butach. Oczywiście nie ma reguły. Te z wyższej półki cenowej w pełni nie uchronią nas od kontuzji. Te z niższej – wcale nie muszą być jej przyczyną. Same buty przecież nie biegają. Oprócz zaś samego przemierzania ścieżek ważne są także takie elementy jak ćwiczenia czy rozciąganie, które pozwalają zmniejszyć ryzyko kontuzji. Wracając do tematów butów. O tym można mówić godzinami. Tym razem skupię się na najważniejszych aspektach. Istotne by wybór był przemyślany. Nie można sugerować się tylko tym co mówią inni, choć oczywiście może być to jakiś punkt odniesienia. To, że dany model jest dla kogoś dobry wcale nie oznacza, ze dobry będzie i dla nas. Różnimy się i to nie tylko pod kątem rozmiarów. Różnimy się budową anatomiczną, a także siłą mięśni.

Jeżeli dopiero rozpoczynamy przygodę ze sportem powszechnie uznawanym za najprostszą formą aktywności, to wcale nie potrzebujemy butów z górnej półki. Ważne jednak by zaopatrzyć się w takie, które pomogą, a nie zaszkodzą. Takie, które zachęcą, a nie zniechęcą do sportu. Tu więc jednak sklepy specjalistycznie wygrywają z dyskontami. Głównie dzięki temu, że pracownicy starać się będą wybrać odpowiednie modele pod względem wielu aspektów. Doświadczeni – często już wiedzą czego potrzebują. Początkującym potrzebne są rady.

Zacznijmy od początku. Pierwszą rzeczą jaką należy zrobić, to określić swój rodzaj stóp. I wcale nie chodzi o rozmiar, lecz o to jak stawiamy stopę. Tzn. do środka, neutralnie czy może na zewnątrz? Jak to sprawdzić? Za pomocą tzw. testu na mokro, czyli odcisku mokrej stopy na kartce papieru. Bądź też często wykonać można takie badanie w sklepach specjalistycznych za pomocą kamerki podczas poruszania się na bieżni. W niektórych płatne, a w innych darmowe.

Źródło: http://www.runandbecome.com/natural-gait-analysis
Źródło: http://www.runandbecome.com/natural-gait-analysis

 

Ta znajomość jest podstawą w doborze butów. Pronatorzy potrzebują dodatkowego wsparcia. W budowie obuwia bądź też wkładki, która zwłaszcza w mocno zaawansowanych przypadkach pozwoli na odtworzenie prawidłowej osi, biomechaniki biegu. Zagłębiając się bowiem w tę tematykę chodzi głownie o to jak amortyzujemy ruch.

Dla przykładu – u osoby, która ma małą pronację, ale biega w obuwiu z dużą stabilnością pojawić się mogą: bóle łydek, zapalenie ścięgna Achillesa, czy zespół pasma biodrowo-piszczelowego. Zaś na odwrót – osoby z dużą pronacją biegające z małą amortyzacją mogą nabawić się kontuzji przeciążeniowych: stopy, piszczeli i przyśrodkowej części kolana.

Ile osób tyle głosów. Zdarza się, że spotykam pronatorów biegających w obuwiu przeznaczonym dla osób neutralnych uznających wszelkie najnowsze systemy za tylko aspekt marketingowy. Niektórzy z nich może nie od razu, ale po jakimś czasie zaczynali odczuwać dolegliwości. Nie zawsze jest bowiem tak, że coś poczujemy od razu. Są też osoby którym nic nie dolega, ale jak przyznają ze sportem są związane od wielu lat i znają swoje możliwości.

Przymierzając się do zakupu należy rozważyć także takie kwestie jak: waga, kilometraż tygodniowy i nawierzchnia po której najczęściej się biega. W celu dobrania odpowiedniego bieżnika i amortyzacji.

Jeszcze jedna kwestia z którą można się spotkać – drop. Mówiąc najprościej jest to różnica pomiędzy wysokością pięty i palców. To niejako przekłada się na nasz styl biegu. Najczęściej oscyluje w granicach 8-12 mm. Im jednak mniejszy, tym bardziej wytrenowana dana osoba być powinna. Mogą się bowiem pojawić np. bóle łydek. Dla biegających z pięty – przydatne będzie podwyższenie. Czasem słychać też o bieganiu naturalnym. O tym więcej pisałam w: Bieganie naturalne. Zdrowe czy nie?

Co równie ważne, gdy idziemy do sklepu – załóżmy skarpetki w których będziemy planować biegać. Buty muszą bowiem dobrze trzymać stopę i jednocześnie dawać odrobinę przestrzeni. Nigdy bowiem nie kupuje się na styk. Zawsze ok. pół rozmiaru większe. Zaoszczędzimy w ten sposób problemów z otarciami i bólami. Skarpeta zaś skarpecie nierówna, choćby pod względem grubości. Nieco jesteśmy to wstanie skorygować mocniejszym bądź też luźniejszym wiązaniem, ale lepiej dobrze dopasować od razu.

To główne aspekty w doborze obuwia. Na koniec powrócę do tematu Lidl vs New Balance. Nie mam zamiaru stawać po żadnej ze stron. Jak już wspominałam nie ma gwarancji, że buty z najwyższej półki uchronią przed kontuzją, zaś tańsze będą jej przyczyną. Od wczoraj przeglądam blogi różnych biegaczy. Jedni chwalą Lidl bardziej, inni nieco mniej pisząc, że dobre są – miękkie. Biegający dotąd w tenisówkach czy też zbitych butach zapewne poczują różnicę. Komentarze pod wpisami bywają różne. Pojawiają się też takie, że zakup jest krokiem do problemów z kolanami. Praktycznie nikt nie wspomina o tym, że obuwie powinno być dopasowane. To słowo klucz. Skoro różnimy się budową anatomiczną, to jak te same buty mogą być dobre dla wszystkich?

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *