Zbieramy na wózek dla Tomka. Na parkrun Gdańsk zebraliśmy ponad 2,6 tys. zł

Jest wiele osób potrzebujących. Bardziej lub mniej. Niezwykle miło, gdy można dopomóc robiąc coś co się kocha. Bieganie coraz częściej nabiera takiego znaczenia. Wystarczy choćby spojrzeć na liczbę biegów charytatywnych. Ta wciąż wzrasta.

Darek Lulewicz jest jedną z osób, które jako pierwsze poznałam wchodząc w biegowy świat. Otwartą, dzielącą się swoją pasją. Przemierzał biegowo ścieżki, czasem wydawać by się mogło w nadmiernych ilościach. Lekko kuśtykając. Ma tak od urodzenia, bo jest z ciąży bliźniaczej, w dodatku z wczesnej i z powikłaniami, przez co urodził się z mózgowym porażeniem dziecięcym.

Darek, co i już przytaczałam w wywiadzie, który miałam okazję poprowadzić jakiś czas temu w ramach rozmów o bieganiu, marzył, by móc kiedyś ukończyć zawody wspólnie ze swym bratem. Bliźniak Tomek nie porusza się sam, nie siedzi sam, musi jeździć na wózku, trzeba go karmić i pielęgnować.

Darek z licznymi obawami nie zrezygnował. Na początku maja marzenie spełnił. Pokonał 5 km ze swym bratem w ramach parkrun Gdańsk. Tydzień później – ukończyli razem dwukrotnie dłuższy dystans w Gdyni. Nie dało się nie zauważyć również wysiłku jak Darek wkładała w bieg z bratem. Obecny wózek i Tomek razem sporo ważą. Nie mniej nie żalił się, że jest ciężko. Wręcz przeciwnie. Uśmiech Tomka był wspaniałym widokiem – nagrodą.

W głowach biegaczy znających Darka coraz częściej pojawiał się pomysł zrobienia czegoś, by im nieco ułatwić wspólne czerpanie radości z biegania. Wspólnie z koordynatorami parkrun Gdańsk Lechem Bożeńskim i Maćkiem Gachem, przy wsparciu Radia Gdańsk Pomorze Biega i Pomaga, rozpoczęliśmy zbiórkę. Chętnych do wsparcia nie zabrakło. Postanowiliśmy także z koordynatorami, by jeden z sobotnich biegów zadedykować Tomkowi.

Dość spontanicznie termin zmieniony został na 27 czerwca. Było mało czasu, by ogłosić zmianę. Nie zabrakło grona osób, które na starcie zameldowały się o tradycyjnej o godzinie 9:00. Część postanowiła pokonać 5 km z indywidualnym pomiarem czasu. Co jednak wspaniałe, choć niektórzy nie kryli niezadowolenia. to spora część nie tylko wrzuciła do puszki, czy pobiegła po raz drugi, ale też wsparła grono wolontariuszy. Niesamowitą, rodzinną atmosferę parkrun podkreślałam zresztą już wielokrotnie.

Przed nie zabrakło wspólnej rozgrzewki, którą po raz kolejny miałam przyjemność poprowadzić.

rozgrzewka parkrun gdansk
Fot. Paweł Marcinko

Gdzieś w głębi, nieco się obawiałam o frekwencje i fundusze, które uda nam się zebrać. Jak już wspominałam, termin był dość spontaniczny. Mimo to odzew był niezwykle pozytywny. Puszka nie tylko z każdą chwilą się wypełniała, ale i na starcie zameldowało się ponad 180 osób, w tym 25 debiutantów. Nie zabrakło oczywiście głównych bohaterów dnia: Tomka i Darka Lulewicz. Choć niewiele brakowało, a nie wzięliby udziału. Przyznali, że obecny wózek wymagał szybkiej naprawy z uwagi na odpadające koło. To tylko utwierdziło w przekonaniu, że akcja jest godna wsparcia. W przeciągu ledwie koło godziny udało się zebrać 2661,89 zł!!! Co przerosło najśmielsze oczekiwania. Tym samy w zaledwie tydzień udało się zebrać ponad 5 tys. zł, a do końca brakuje już tylko ok. 2,7 tys. Kwota stale maleje. Miejmy nadzieję, że już niedługo na radość Tomka i Darka będziemy patrzeć częściej. Pieniądze można również przelewać poprzez konto siepomaga.pl.

Po raz 50 sobotniego parkruna przemierzył, w towarzystwie Brata Przemka i Taty Pawła, jeden z najmłodszych reprezentantów Biegowego Świata – Dominik Szwed. Będący tym samym chyba jednym z najmłodszych w Polsce zdobywców „czerwonej 50-tki”. Łącznie 26 osób startujących pod szyldem BŚ 5 km trasę w Gdańsku przebiegło już ponad tysiąc razy!

Gdy jedni biegali w Gdańsku, Kasia i Jarek Skopczyńscy wraz z dziećmi wzięli udział w Biegu 3 Plaż w Grudziądzu.

jaro i kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *