Następny cel – kolejny bieg na 10 km. A potem maraton? Tomek ma nowy wózek

Niespełna miesiąc zajęła nam zbiórka funduszy na nowy wózek do biegania dla Tomka. Dzięki niemu będzie mógł przemierzać ścieżki ze swym bratem Darkiem Lulewiczem częściej. Darek, znany w środowisku biegaczy również jako Bulee swoje marzenie o wspólnym biegu z bratem bliźniakiem zdradził podczas wywiadu, który miałam okazję z nim przeprowadzać pod koniec ubiegłego roku.

Marzy mi się kiedyś wspólny bieg z nim, coś na przykładzie Ricka i Dicka Hoytów, czyli ja biegnę, a ukochany braciszek siedzi w wózku. Wiem, że będzie ciężko, bo brat i wózek sporo razem ważą, ale trzeba się poświęcić i przynajmniej w ten sposób podziękować mu za to, że dzielnie mi kibicuje – w sumie to najbardziej z całej rodziny, bo często pyta mnie o biegi, o to, czy będę gdzieś startował, o to, jak mi poszło w zawodach i gratuluje kolejnego dobrego rezultatu – wspominał Darek.

Miał obawy. Bieganie jest dla Niego większym wysiłkiem niż dla innych. Sam urodził się z lekkim porażeniem, choć od razu podkreśla, nie przeszkadza mu to w codziennym funkcjonowaniu.
– Tomek, jest z kolei bardziej pokrzywdzony przez los – nie porusza się samemu, nie siedzi sam, porusza się na wózku, trzeba go karmić i pielęgnować. Na szczęście jest bystrym, wesołym, a co najważniejsze – szczęśliwym człowiekiem – dodaje.

Darek i Tomek
Fot. Łucja Charytoniuk

To właśnie radość  chwytała za serce. Taka szczera. Prawdziwa. Z wydawałoby się prostej rzeczy, często dla nas sportowców dość częstej – udział w biegu. Po raz pierwszy bracia zameldowali się na starcie parkrun Gdańsk na początku maja. Spełniając marzenie. Tomkowi uśmiech nie schodził z twarzy. Jednak u Darka widoczny był wkładany wysiłek. Wózek był po prostu ciężki i nie do końca przystosowany na trasy.

Co prawda pchałem jakieś 80 kilogramów, w dodatku jedno koło niemal bez powietrza i na zakrętach wręcz mnie zatrzymywało, a wiatr też utrudniał zadanie, ale byłem przekonany, że uda mi się przebiec cały dystans – wolno, ale nieustannie w biegu. Starczyło mi jednak sił na 1,5 km ciągłego biegu, a potem już na zmianę trochę spacerowałem, trochę podbiegałem. Nie będę udawał, że poszło gładko, bo wymordowało mnie to na całego, jakbym przebiegł maraton. Ale czego nie robi się dla ukochanego brata. Mama, która nam towarzyszyła na trasie zasugerowała nawet rezygnację z drugiego kółka, ale znowu powtórzę: czego nie robi się dla ukochanego brata. Ten był naprawdę wniebowzięty i trochę uszczypliwy, gdy co jakiś czas poganiał mnie, sugerując, że… biegniemy za wolno. Walczyłem jednak dzielnie i jakoś wspólnie daliśmy radę, z czego naprawdę ogromnie się cieszę. Kocham Cię, braciszku! – pisał po biegu. 

Pokonanie wspólnych pierwszych 5 km zajęło im 33:06. Mimo to byli szczęśliwi. To wtedy zrodziły się pierwsze pomysły na zakup wózka, by ułatwić im dzielenie się pasją. Tydzień później zameldowali się na starcie Biegu Europejskiego na dystansie 10 km w Gdyni. Radość Tomka poruszała. Chętnych do wsparcia było coraz więcej. Pozostało znaleźć sportowy wózek dla dorosłej osoby niepełnosprawnej i stawić czoła formalnościom. Dzięki wsparciu Radiu Gdańsk Pomorze Biega i Pomaga udało się uruchomić zbiórkę poprzez Siepomaga.pl. Ta w większości spotkała się z pozytywnym odzewem. Na słowa hejterów wystarczało się nieco znieczulić. Dowolną kwotę wpłacać można było bezpośrednio na konto bądź podczas zbiórek m.in. specjalnej edycji parkrun Gdańsk. Podczas którego zainteresowanie wsparciem przerosło nasze oczekiwania.

Darek i Tomek

W sobotę 29 sierpnia bliźniacy zameldowali się po raz kolejny na porannym 5 km biegu. Tym razem już z nowym wózkiem. Ten jak przyznają sprawuje się wyśmienicie. Niczym formuła 1.

– Wózek sprawuje się rewelacyjnie, bez porównania ze starym sprzętem. Jest na pewno bardziej zwrotny – wręcz wyjątkowo zwrotny i trzeba uważać przy jego prowadzeniu, by za gwałtownie nie skręcać, ale to tylko kwestia opanowania tej sprawy. Poza tym jest lżejszy i w porównaniu ze starym wózkiem, gdzie trzeba było angażować dodatkowe siły na jego pchanie, tutaj tak naprawdę nie czuje się tego ciężaru, czego dowodem jest to, że przez sporą część dystansu używałem do popychania tylko jednej ręki. Nawet nie spodziewałem się aż takiej różnicy w bieganiu. Jednak najważniejsze jest to, że bratu jest bardzo wygodnie, siedzi mu się w nim komfortowo i miękko, nic go nie uwiera i nie przeszkadza. Sam wózek wygląda solidnie i estetycznie, ma kilka udogodnień, sporo dodatkowych akcesorii (m.in. pałąk do przyczepienia do roweru) – wymienia Darek.

Już kiedyś o tym wspominałam – spełniać swoje marzenia jest niesamowicie, ale pomagać w spełnieniu czyiś jest jeszcze lepiej. Nie przewidzieliśmy tylko jednej rzeczy. Darek często biegał ze swym synem. Teraz Robercik widząc tatę biegnącego z wujkiem, nie krył niezadowolenia. Niedługo jednak sam już będzie mógł startować.

Darka wraz z Tomkiem spotkać będzie można na wrześniowej dziesiątce w Gdańsku. A potem? Już sami wspominają, narazie z lekkim uśmiechem, że przyjdzie czas na maraton.
Dziękujemy wszystkim biorącym udział w zbiórce!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *