Doceń wolontariuszy – zostań jednym z nich

Niemal każda impreza sportowa oparta jest na pracy wolontariuszy. Roli jeszcze niekoniecznie mocno docenianej w naszym kraju. Dbają o pakiety startowe, oznaczenie trasy w newralgicznych odcinkach, są na punktach odżywczych, a także choćby zawieszają medale na szyje. Wszystko zależne od specyfiki zawodów.

5 grudnia obchodzić będziemy Międzynarodowy Dzień Wolontariusza. O ile według badań aktywności Polaków przeprowadzonych przez  CBOS, nie jest tak źle pod kątem wpłacania funduszy na konta przeróżnych organizacji, o tyle niechętnie poświęcamy swój czas. Wręcz obserwuje się spadek. Wytłumaczenia szuka się w przenoszeniu życia w wirtualne sfery.

Zawsze lubiłam się angażować w różnego rodzaju akcje. Choć często nie brakowało przeciwności z którymi trzeba się było zmierzyć, to każda pokonana przeszkoda dawała sporo radości. Czasem ludzie się zadziwiają. Za pracę oczekujemy przecież wynagrodzenia. To jest! Tyle, że w innej formie niż co niektórzy by spodziewali Potrafi przynieść ogrom satysfakcji. Jest też okazją do poznania niesamowitych ludzi, zdobycia doświadczenia. Jak to w życiu bywa, można również się natknąć na takich, co wykorzystają bezinteresowną pracę dla własnych zysków. Takie osoby z czasem jednak same przegrają, tracąc szacunek w oczach innych. Nie powinno się przekreślać przez nich samej idei wolontariatu.

wolontariat parkrun

Są imprezy takie jak parkrun. Odbywająca się systematycznie w sobotnie poranki. Zorganizowane przez biegaczy dla biegaczy. Wszyscy zgodnie przyznają – przyciąga rodzinna atmosfera i bezpłatny charakter. Otwierane są nowe lokalizacje, a frekwencja stale wzrasta. W Gdańsku co tydzień pojawia się ok. 200 osób. Wszystko odbywa się dzięki współpracy, do której potrzebni są ludzie. Mierzenia czasu, wydawania tokenu, skanowania, zdjęć. Bez tego się nie da. Komunikacja między zawodnikami jest równie istotna. Wiele zależy od nich samych. Szerzej pisałam o tym przytaczając 7 grzechów parkrunnowiczów. Niektórzy wymagają wiele, nie dając nic w zamian. Inni w tym czasie, gdy potrzeba, zrezygnują z planowanego startu by pomóc. I z nich przykład powinna brać reszta. Warto popatrzeć na zawody z tej innej perspektywy. Sama zaprzyjaźniłam się z rolą wolontariusza przez kontuzję. Po powrocie do sportu i tak nie rezygnuję z tej funkcji. Robi się coraz chłodniej. Kilka warstw więcej i można działać.

Maciej Gach

Maciej Gach kiedyś w krótkim wywiadzie wspomniał:

Niestety ponad 90% naszego społeczeństwa nie angażuje się dosłownie w nic, co jest czymś bardzo smutnym. Jest to wynikiem tego, że PRL-owski system zniszczył spółdzielczość, samoorganizację. W przedwojennej Polsce każdy dorosły obywatel należał do kilku stowarzyszeń, organizacji i poziom zaangażowania społecznego był bardzo wysoki – czego efektem było to, że tak wielu Polaków było przywiązanych do swojej Ojczyzny.

Co ciekawe w Stanach Zjednoczonych 60% obywateli pracuje społecznie po godzinach w tygodniu. Najbardziej jest to widoczne w małych miasteczkach, gdzie ludzie wzajemnie sobie pomagają. A jak ktoś się nie udziela społecznie, to patrzy się na taką osobę, jak na zadżumioną. U nas jest dokładnie na odwrót. Jak się w coś angażujesz i robisz to za darmo, to wielu patrzy na takie działanie podejrzliwie – uważając Ciebie za jakiegoś nawiedzonego sekciarza.

Obecnie działam w parkrun, który łączy ze sobą ideę masowego sportu z elementem społecznym. Jak wiadomo, parkrun to oddolna inicjatywa społeczna opierająca się na zaangażowaniu uczestników w organizację biegów. Patrząc na wielu biegaczy/wolontariuszy i umożliwieniu im udziału w charakterze organizatorów, pokazuje się, że biegi parkrun należą do nich i są ich wyłącznym dziełem. 

Można powiedzieć, że jest to jedna z form lokalnego patriotyzmu. Zresztą taki jest nowoczesny patriotyzm, gdzie bezinteresownie organizuje się coś oddolnie dla społeczeństwa, a nie bezproduktywnie narzeka się na otaczającą rzeczywistość. 
Mam satysfakcję i pasję, dzięki czemu nie tylko mogę zregenerować siły po tygodniu pracy, ale przede wszystkim mogę zrobić coś pożytecznego dla innych oraz spotkać ciekawych i pozytywnie zakręconych ludzi.

Na trasach różnych zawodów – uśmiechnij się do wolontariuszy – podziękuj. Zajmujący się sportem doskonale rozumieją czego potrzebują biegacze. Nie krzycz, że nie zdążyli Ci podać kubeczka. Wciel się w ich rolę czasem. Docenisz jaka to praca. Czy ktoś jeszcze spyta, czy warto? Zdecydowanie – odpowiem. Zdobyte doświadczenie zaowocuje. Są takie imprezy, w których wolontariat to wyróżnienie. Za każdym razem – przygoda.

z Bernard Lagat
z Bernard Lagat