Planszowa gra Wygraj Maraton – biegowy integrator

Planszówki, śmiem uznać, znów wracają do łask. Coraz więcej spotkań i festiwali organizowanych jest z ich udziałem. Potrafią bardzo ubarwić wieczór. I zintegrować. W tematykach niekoniecznie wszystkim bliskim. Bieganie w pracy, bieganie po pracy. Bieganie wszechobecne w żcyciu. Do znudzenia – jak zdają się twierdzić niektórzy. Mimo to zapał przez lata nie zmalał. Gdyby dorzucić do tego jeszcze wieczory przy planszówce o tej tematyce? Pod koniec ubiegłego roku na rynku gier pojawiła się kolejna biegowa pozycja – Kingrunner Wygraj Maraton.

Na pierwszy rzut oka: stosunkowo niewielki kartonik wymiarów: 11,5×18,5 cm. Nadaje się do wrzucenia w plecak czy torbę na wyjazd. Także ten biegowy. Wygrać maraton jeszcze przed startem? Na rozluźnienie będzie jak znalazł, gdy adrenalina wprawia w uczucie stresu mieszane z euforią.

gra
Fot. Aleksandra Graff

W środku znajdziemy: dwustronną planszę do gry 32×20 cm. Zmieści się na każdym, nawet małym stoliku. Do tego: 4 plansze zawodników, karty biegów i wydarzeń, znaczniki, a także pionki – ludziki.

start
Fot. Aleksandra Graff

Liczba graczy: od 2-4. To pierwsze schody. Duża rodzina? Nie wszyscy spojrzą optymistycznie. Jeśli oglądają zmagania na zawodach i jeszcze mają patrzeć na grę. Spotkania z Przyjaciółmi? Też zazwyczaj większe grono. Na szczęście kogoś namówi się do małej rozrywki.

gra
Fot. Aleksandra Graff

Fabuła dość prosta. Przeznaczona dla osób powyżej 10-tego roku życia. Jednak młodsi, grywający w inne gry, spokojnie sobie poradzą. Zaczynamy od treningu. W tym przypadku znane dobrze wylewanie potu zamieniamy na wybór jak najlepszych kart. Gotowi, możemy rozpoczynać. Twórcy podzielili grę na 3 fazy: zagrywania kart, akcji oraz wydarzeń. Kolejność bywa zmienna. W każdej rundzie zaczyna lider. To czasem się zmienia – jak w rzeczywistych zawodach. Poruszanie się opiera się na trzech wskaźnikach na kartach zawodników: szybkość, wytrzymałość, psychika. Nic nie jest nieograniczone. Zbyt niska wytrzymałość (poniżej 4 punktów) ograniczy nasze działanie. Tzw. ściana. Nawet jeśli karty dawały by nam szybkość. Mocna psychika – pozwoli poradzić sobie w trudnych sytuacjach, a szybkość – to nasza kostka do gry.

Nie brakuje również pól specjalnych: punktów odżywczych, medycznych czy też zespołów. Jak i zbiegów oraz podbiegów. Pokonamy je zbyt szybko? Stracimy na tym. Karty przeróżne, odnoszące się niemal do każdej sfery startu. Sprzętowej: opaski kompresyjne, buty startowe. Treningowej: trening ogólnorozwojowy, ćwiczenia rozciągające. Psychicznej: kibice, rodzina. Są także: rozwiązane sznurowadło czy toaleta. Pogodowe: wiatr w plecy. To tylko przykłady. Łącznie jest: 18 kart wydarzeń i 72 karty biegu. Powtarzających się. Ich liczba używanych w grze uzależniona jest od ilości zawodników. Które należy odrzucić, gdy na starcie staje dwóch rywali – wszystko jest wyraźnie pooznaczane.

gra
Fot. Aleksandra Graff

Gra wciąga. Nawet niebiegających. I zdaje się z ich opinii – dużo bardziej tłumaczy o co w tym wszystkim chodzi. Niż liczne wyjaśnienia – dlaczego wieczór trzeba spędzić znów na treningu, a w wolne wstać przed wschodem słońca, gdy długie wybieganie czeka. I słowa „przygotowuję się do maratonu” padają zbyt często. Jak natrafisz na kartę rodzina – budującą psychikę bądź dającą nowe szanse, daje do zrozumienia jakie ważne jest wsparcie. Fotograf – też nie jest bez znaczenia. Wieczór przy grze niezwykle integruje, a przegrana z „niebiegającymi”? Jak to z ambicjami bywa, na pewno rozegramy jeszcze jedną partyjkę.

Zdjęcia wykonała Aleksandra Graff. Uchwycone przez  nią chwile znajdziecie na Aleksandra Graff Photography.

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *