Błędy na maratonie. Czego unikać?

42,195 km – liczba, która wciąż wzbudza w ludziach szacunek. Start jest czymś więcej niż tylko dobiegnięciem do linii mety. To walka z własnymi słabościami, przeciwnościami. zwieńczenie pracy na treningach. Zazwyczaj początkujących przeraża. Nie wiedzą bowiem jak zachowa się ich organizm. Do tego ile osób, tyle wrażeń. Przyjemnych, ale i bolesnych.

Mówi się, że człowiek najlepiej uczy się na błędach. Warto czasem skorzystać z tych, z których wnioski wyciągnęli inni biegacze. Kilku podzieliło się swoimi refleksjami ze startu na dystansie 42,195 km.

Ania

Czego unikać na maratonie?

Ania Gruźlewska wspomina:
Na pewno nie można dać się ponieść emocją!!! Bo nawet jeśli po starcie wydaje Ci się, że tempo jest zdecydowanie zbyt wolne, potem może być odwrotnie, a tylko stracisz niepotrzebnie siły. I pod żadnym pozorem nie można gonić baloników jeśli nie wystartowało się koło nich. Ja tak niestety zrobiłam i padłam. Poza tym moja rada, biegnij jak czujesz, a jeśli po 30 km uznasz, że masz jeszcze siły wtedy stopniowo przyspieszaj, meta w zasięgu wzroku doda Ci sił.

Czy jest coś czego nie zrobiłabyś już teraz związanego z bieganiem/dietą/treningiem maratońskim mając za sobą start już na dystansie 42,195 km?
To ciężkie pytanie, bo ja w trakcie przygotowań miałam około 3-tygodniową przerwę z powodu wirusówki, po której nie wróciłam już do wcześniejszej formy, nie mówiąc już o jej poprawie. Ale zdecydowanie jakość treningów ma znaczenie!!! Lepiej urozmaicić trening, zrobić mniej km, ale bardziej efektywnie, niż nabijać bezsensownie km. Długie wybiegania co 2-3 tygodnie, wtedy na pewno będzie można zauważyć czy coś się poprawiło od ostatniego razu, a tym samym czy dotychczasowe treningi przyniosły jakikolwiek skutek. I regeneracja, regeneracja, regeneracja!!!! Wszystko z głową, a jedzenie…ja myślę, że to indywidualna sprawa każdego człowieka 😉

maraton Jarek

Jarek Skopczyński dodaje:

Mam zbyt małe doświadczenie w bieganiu maratonów żeby udzielać porad na ten temat, ale nie jestem zupełnie bezużyteczny, gdyż zawsze mogę służyć jako zły przykład. W moim pierwszym maratonie wszystko poszło nie tak, ponieważ wystartowałem bez większego przygotowania, w przerwie między kontuzjami (niedoleczone ITBS), co oczywiście musiało mieć wpływ na końcowy wynik i samopoczucie na mecie. Drugi raz bym tego nie zrobił.

W mojej ocenie w maratonie należy unikać pychy i pośpiechu. Należy dobrze się przygotować, porządnie wybiegać, przetestować sprzęt, wypróbować różne żele i odżywki, które chcemy spożywać w trakcie biegu, żeby uniknąć sensacji żołądkowych, przed samym biegiem należy zwolnic obroty i kilka dni odpocząć. Uważam, że trzeba realnie ocenić swoje możliwości.  Nic na siłę. Biegi maratońskie są i będą nadal organizowane, a świat nie skończy się, jeśli start odłożymy na następny rok.

Jeśli już zdecydujesz się na start, to nie zaczynaj zbyt szybko. Siły trzeba oszczędzać – 42,195 km to naprawdę kawał drogi. Postaraj się biec w miarę jednostajnym tempem, jedz i pij z głową. Nie eksperymentuj z butami i odzieżą. Na start musisz mieć sprzęt, któremu absolutnie ufasz. Spytasz: skąd mam to wszystko wiedzieć?  Odpowiedź jest banalnie prosta – trzeba trenować i poznać swój organizm. Wiadomo, realizacja już taka prosta nie jest, ale jeśli damy sobie trochę czasu, to z pewnością dobrze przygotujemy się do biegu, a ten będzie ukoronowaniem naszego wysiłku, a nie tylko walką o przeżycie.

marta

Marta Wenta również skusiła się wypowiedzieć:
Hm.. trudne to pytanie, bo poza moim błędem przed maratonem- nie wstrzymaniem treningów wraz z pojawieniem się bólu sam bieg obył się bez większych przeszkód. Mogę więc tylko powiedzieć to czego się nauczyłam na moich kontuzjach- bieganie wcale nie powinno boleć i niech nikt sobie nie da wmówić, że to normalne, że ciągle Cię coś boli. Nie mówię tu oczywiście o zmęczeniu, czy zakwasach. 
Poza tym? Jeżeli macie problemy z wizytami w toi toi na długich biegach to polecam przed maratonem przetestować sobie jakąś odpowiednią dietę na dzień, dwa dni przed. Dzięki temu rozpoczniecie maraton bez zbędnego, dodatkowego stresu. 
A czas tuż przed maratonem najlepiej spędzić ze znajomymi, zrelaksować się by nie myśleć o tym, co nas czeka na drugi dzień.

karolina

Krolina Węgrzyńska:
– Tak jak mówiłam trudno mi odnieść się do tych pytań, bo nawet jak wiem, że może niektóre rzeczy powinnam zrobić to i tak ich nie robię w czasie obecnych przygotowań. Chodzi mi w szczególności o pracę nad wzmocnieniem górnych partii ciała, ciągle jest to w mojej głowie, ale jakoś nie starcza czasu na dodatkowe ćwiczenia. Mam jednak nadzieję, że pływanie choć trochę wzmocni górę i będzie się biegło dużo lepiej. Jednak to co na pewno bym zalecała, co sprawdziłam przed pierwszym maratonem a co trochę zaniedbałam przed drugim to nawadnianie, które warto rozpocząć dwa dni przed startem.

Tomek

Tomasz Lebedek podsumowuje:
Czego unikać na maratonie?
• zbyt szybkiego startu;
• ustawiania się za bardzo z przodu startu (przeszkadza się innym, którzy nas wyprzedzają a maraton rozstrzyga się w drugiej połowie);
• przeszacowania swoich możliwości i startowania na lepszy czas niż się było przygotowanym, co nie daje możliwości utrzymania tempa i trzymania się do końca dystansu za prowadzącymi na określony czas;
• „koledzy startują z tamtej strefy to ja też nie będę gorszy” – przeszacowanie możliwości i ukończenie gorzej niż zaplanowałeś;
• jedz i pij zanim dopadnie głód i pragnienie, nie dopuszczaj do tego, nie chomikuj żeli na 3o-ty któryś km – jak przyjdzie; przysłowiowa ściana to może być za późno;
• przed maratonem – nie zarywać nocy – podczas biegu spada motywacja na wynik – zwłaszcza w końcówce.

Czy jest coś czego nie zrobilibyście już teraz związanego z treningiem maratońskim?
• jeżeli są możliwości – warto działać wg planu na określony czas, to pozwala przygotować i przyzwyczaić organizm do długiego wysiłku.
• Do maratonu nie da się przygotować w 3 tygodnie, wydłużając element długiego wybiegania do 30 km i powielając to kilkukrotnie. W ten sposób osiągnie się wynik gorszy od zamierzonego.

Komentarze

Komentarze

2 thoughts on “Błędy na maratonie. Czego unikać?

  1. Najlepszy mój maraton był wtedy gdy tak rozłożyłem siły że po 30 kilometrze mogłem przyspieszyć i do samej mety już tylko wyprzedzałem, nikt mnie nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *