Dla zabawy i w drodze po korony. Weekend Biegowego Świata

Ubiegły weekend dostarczył ogrom emocji. Imprezy wyrastają jak grzyby po deszczu. Można wybierać i przebierać. Masowe, kameralne. Walczyć o rekordy życiowe, dobrze się bawić czy też realizować własne cele. Być świadkiem całej gamy emocji na mecie. Radości, przeklinania, uczucia niedosytu. Zdobywać motywację do kolejnych startów. Każdy z nas ma inne cele ale łączy nas pasja. Taki jest Biegowy Świat. Obecnie to trochę więcej niż blog.

– To już 2 lata? – zdziwił się Zibi gdy pisałam, że możemy świętować 2 urodziny Biegowego Świata – a pamiętam jak pisałaś na początku – dodał. Czas zleciał nie wiadomo kiedy, a tak się przed tym broniłam.
– Powinnaś założyć swojego bloga – wspomniał Marcin Dybuk podczas powrotu z Biegu Papiernika w Kwidzynie. Ja? Pisałam już wówczas na jednym z portali, ale nie specjalnie widziałam się w roli „blogerki”. Zresztą nie przepadam za tym określeniem. Podczas kolejnych opowieści po weekendzie o przygodach na szlakach – temat powrócił. Od słowa do słowa, z sugestiami Marcina i Przyjaciół, reszta potoczyła się sama. Ku zaskoczeniu, odzew był niezwykle pozytywny, zaczęły się sypać nagrody: wyróżnienie w plebiscycie Biegowy Dziennikarz Roku, Nominacje w plebiscycie Złote Lwiątka i zwycięstwo w plebiscycie Biegacze 2016 w kategorii Dziennikarz/Bloger. Ogrom przemiłych wiadomości. BŚ jednak by nie funkcjonał, gdyby nie ludzie, którzy za nim stoją i na których oparcie zawsze można liczyć.

Ostatnie miesiące, a zwłaszcza miniony weekend to sukcesy teamu Biegowy Świat. Małe i duże. Czas spędzony na wycieczkach biegowych i zawodach.

W sobotę 100 parkruna w Gdańsku ukończył Paweł Szwed. Nasz największy biegowy gaduła. Pewnie dlatego z dobrym powodzeniem radzi sobie jako pacemaker na dziesiątkach czy półmaratonach. Dołączył tym samym do grona setkowiczów, których grono w BŚ się powieksza. Syn Pawła – Przemek również zaliczył jubileuszowy bieg – 50 w Gdyni. Dokładając do tego 79 biegów najmłodszego ze Szwedów – Dominika, oraz 104 najstarszego – Piotra (brata Pawła) i wolontariat Ani (żony Pawła) można chyba śmiało uznać ich za jedną z najbardziej rozbieganych rodzin.

19090124498_db66649ff9_z

Maciek Drapella toczył bój w Spale w swojej koronnej dyscyplinie – szpadzie. Jak przystało na aktualnego Mistrza Polski Weteranów, w sobotnim drugim turnieju z cyklu Grand Prix Polski Weteranów nie miał sobie równych. Jak sam dodaje –  walka finałowa fajna, emocjonująca, z adrenaliną. Przegrywałem 4 do 6 by wygrać 10 do 7. Zapewne z Jego ust usłyszycie, że nie lubi biegać, zupełnie przypadkiem przygotowuje się do swojego kolejnego startu na królewskim dystansie.

bs_Maciek Drapella
Maciek Drapella

Marek Chołota, zdobywca nieoficjalnej „korony biegów parkrun Polska” odwiedził debiutujący parkrun w Pabianicach. Meldując start w 31/31 lokalizacji w Polsce. Bieg przypieczętował zwycięstwem. Była to zarazem rozgrzewka przed 11. PZU Półmaratonem Warszawskim, gdzie uzyskał rezultat: 1:25:05. Do kolejnej korony, o którą się stara, półmaratonów Polski pozostały 3 biegi.

Fot. Teresa Pietrzak
Fot. Teresa Pietrzak

W Warszawie pod szyldem BŚ pobiegli także Bartek Pis (1:38:44) i Ania Grużlewska (2:03:46), która po biegu napisała:
– Dobra zabawa była 🙂 Powiem tak…jestem zadowolona, bo jak na to co trenuję albo raczej czego nie trenuję to jest ok. Trasa mi się podobała, była trochę kręta, trochę wiało w twarz i z boku, nie brakło też podbiegów, wliczając te mniejsze teoretycznie niezauważalne. Kibice w Warszawie dopisali. Powiedziałabym, że półmaraton w Warszawie był na 5 ale jak wbiegliśmy na metę to już był dramat. Do medali czekało się chyba z 20 min. Korek straszny, wszyscy zmęczeni. Woda i izo daleko. Ludzie napierają jak szaleni. Po 40 min dotarliśmy do depozytu, zjedliśmy pomidorową i już było ok. To jest prawdziwe bieganie dla dobrej zabawy. 

W koszulce BŚ „Biegam dla Jacka” ulicami Warszawy pomykał również Arek Kalinowski.

Na ostatniej prostej po koronę, ale Maratonów Polskich jest Kasia i Jarek Skopczyńscy. W niedzielę wirtualnie kibicowaliśmy im na trasie w Dębnie. Po biegu napisali – Pani Prezes biegowyswiat.pl meldujemy wykonanie zadania korona 4/5 mission completed!. Chętnie pominęłabym „Pani Prezes”, ale wiem, że to mi później wypomną 😉 Co najważniejsze – oboje zadowoleni, mimo przeciwności. Po Cracovia Maraton, Poznań Maraton i Warszawskim Maratonie, został już tylko Wrocław.

Kasia i Jarek Skopczyńscy
Kasia i Jarek Skopczyńscy

Po biegu na skrzynkę przyszedł mail od Michała: „Biegłem w Dębnie i przez pewien dystans z bardzo sympatycznym brodatym biegaczem z logo na koszulce biegowyswiat.pl oraz Biegamy dla Jacka. Własnie od mojego pytania o Jacka zaczęła się miła pogawędka. Nie mam z nim kontaktu ale jeśli wiesz o kogo chodzi to proszę przekazać mu pozdrowienia. A dla Jacka żeby się nie poddawał – mając takie wsparcie jest łatwiej”. Biegowy Świat biega dla Jacka Gaworskiego. 

W Dębnie o życiówkę powalczył Zibi Jakubek – nasz wierny kompan. Od teraz w biegowym CV wynosi 3:22:58. Co ważne, mówi o niej z uśmiechem na ustach, a nie powiedział jeszcze ostatniego słowa na dystansie 42,195 km.

Mówiąc o BŚ, nie sposób nie wspomnieć o mistrzach w rajdach na orientację, których mamy w swoim gronie. Reprezentujący BŚ Witek Noga – człowiek nie do zdarcia, 3 miejsce na 50 edycji Harpagana, a także zdobywa Pucharu Polski w rajdach pieszych na orientację na dystansie 100 km. Doświadczeni ultrasi wspominali wspólny start z Witkiem słowami – Witek idzie, a ty aby utrzymać Jego tempo, musisz biec. Można śmiało dodać, po Harpaganie TP 100 km wyglądał jakby wrócił z krótkiego spacerku. Specjalistą od nawigacji w bieganiu z psem jest Paweł Marcinko reprezentujący także Sforę Pomorze i redakcję Terenera-lokalnego miesięcznika o bieganiu.  

Często w wywiadach dostaję pytanie skąd brać motywację do pisania, biegania z aparatem, działania? Zawsze odpowiadam – od ludzi. W samych biegach parkrun pod szyldem BŚ biega ok. 30 osób, a naszych żółtych koszulek na trasach można spotkać jeszcze więcej. Biegowy Świat tworzą ludzie, bez nich nie udałyby się żadne przedsięwzięcia. Organizujemy treningi, wycieczki biegowe szlakami TPK czy inne akcje, czasem spontaniczne. Każdy z nich ma za sobą jakąś historię. Udowadniając – nie ma barier nie do przekroczenia. Pia i Mirek Jasińscy, a także Wiesia Łotocka pokazują, biegowy etap w życiu można rozpocząć w każdym wieku. Jedno jest pewne – z taką ekipą nie można się nudzić. I nawet jeśli uznają jakiś pomysł za mocno szalony, to można liczyć, przyłączą się bądź też pokibicują.

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *