Zakochać się w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym

Być może słyszałeś/aś wielokrotne „ochy” i „achy” na temat Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, zastanawiając się co może być takiego niezwykłego w kawałku lasu przy mieście. Być może zabrakło odwagi, by się tam zapuścić i poczuć jego uroki. Kiedyś napisałam Trójmiasto może być mekką dla biegaczy. Mamy plażę, stadiony (bardziej lub mniej dostępne), mamy też góry. Te potrafią zadziwić samych góralów. Mamy też gotowe szlaki turystyczne. Niebieski, czarny, zielony, czerwony. Jest też Trójmiejski – żółty łączący Gdańsk z Gdynią.

Nie wiem kiedy weszłam do niego po raz pierwszy. Może na zbiórkach harcerskich, może na grzybobranie. Wracam tu jednak przy każdej wolnej chwili. Kiedyś usłyszałam, że niemal jak nałogowy palacz, przebieram nogami, gdy za długo w nim przebywam. Ponoć spotkać można mnie w nim częściej niż własnym domu. Być może…

13816785_1758429581096137_2101031947_n

W jego ścieżki zapuścić się można już od centrum, bez konieczności wyjeżdżania daleko za miasto. Po prostu wbiegasz do lasu. Nie liczy się nic. Masz ogrom dróg przed sobą. Możesz wybierać która podążyć tym razem. Kombinacji jest cale mnóstwo. Starczy na kilka, a być może kilkanaście lat biegania. Mniej bądź bardziej wydeptane. Z każdym km gwar miasta i ulic ucicha. Zapewne za kilkanaście km na jego dźwięk się ucieszysz, zatęsknisz. Póki co zatracisz się w szumie drzew i śpiewie ptaków. W pięknym krajobrazie, bez względu na porę roku.

W lesie zapomnisz, że mieszkasz na północy, nad morzem. Już na pierwszych kilometrach poczujesz się jakbyś teleportował się w góry. Zaczniesz się zastanawiać skąd tu te podbiegi wzięli. Czasem przeklniesz, gdy ujrzysz kolejną „ostatnią górkę”. Pozwolą się jednak przygotować na górskie zmagania.

Trójmiejski Park Krajobrazowy (TPK) utworzono w 1979 roku w celu ochrony m.in. polodowcowej rzeźby terenu. W jego zagłębieniach terenu znajdują się torfowiska oraz kilkanaście niedużych jezior. Nie brakuje też potoków.

Ruszając dalej możesz być gotowy na spotkanie zwierzyny. Mniej bądź bardziej przyjaznej. Rodziny dzików, czy też biegających sarenek, którym skoczności czy też lekkości można tylko zazdrościć. Rozglądając się bardziej zauważysz żuki czy ślimaki, czasem jakby zmutowane mrówki. Przy mniej uczęszczanych trasach natrafisz na pajęczynę. Tylko spokojnie, to ty tu jesteś gościem. Uszanuj ich. Nie dotykaj małej sarenki, która właśnie zatrzymała się przy drodze. Jakby zagubiona. Nie ganiaj dzików, źle to się może skończyć. Poklaszcz bądź głośno zagadaj. Powinny oddalić się od ciebie.

28491332206_a446f5f72d_c

Będzie czekało sporo przeszkód. Przewalonych drzew, strumyków do przeskoczenia, których poziom wód na przestrzeni roku bywa różny. I tak, naprawdę, wciąż jesteś nieopodal centrum, choć wydawać by się mogło inaczej. Którąkolwiek z dróg wybierzesz, jest niemal pewne, że wybiegniesz w rejony jednej z głównych ulic Trójmiasta. Dlatego serio, tu się nie da zabłądzić. Tym bardziej jeśli trzymasz się szlaków. Tylko rozglądaj się za oznaczeniami. Awaryjnie miej zawsze parę złotych na powrót.

fot. Paweł Marcinko / runsofun.pl
fot. Paweł Marcinko / runsofun.pl

TPK to także miejsce pełne tajemnic i legend. Zaprowadzą tam znaki. W Oliwie na zboczu Czarciej Góry tuż przy drodze węglowej (prawdopodobnie służącej niegdyś do przewozu wypalonego węgla drzewnego ze smolarni) znaleźć można „Diabelski Kamień” – rozłupany na dwie części głaz. Nawiązujący do starej gadki kaszubskiej. Spotkania ubogiego chłopiny z pankiem ubranym czarne szaty – diabłem. W zamian za majątek chłopina miał oddać duszę ofiarodawcy za 10 lat. Po tym czasie żyjący już w dobrobycie udał się zgodnie z obietnicą do lasu. Zaproponował grę w karty. Jeśli diabeł wygra, mógł zabrać także duszę żony. W przypadku przegranej – oddać cyrograf. Tyle, że diabeł nie znał proponowanej gry. Przegrał, a rozwścieczony miał uderzeniem pięści rozbić głaz na dwie części i uciec do lasu.

Jeśli dobrze szukasz w innych rejonach znajdziesz choinkę świąteczną – ubraną. Takich miejsc znajdziesz więcej. Jak i punktów widokowych. Najsłynniejszy – Pachołek. Wielu stara się policzyć schody prowadzące na szczyt. W biegu można się lekko zakręcić. Takich atrakcji jest więcej, w najbliższym czasie postaramy się je przybliżyć.

bieg o poranku

W lesie odpoczniesz. Odetchniesz. Docenisz przyjemność biegania. Pobudzisz do pracy inne mięśnie. Zalet jest wiele. Zaś jeśli się boisz zapuścić w jego ścieżki samemu, spokojnie, tu też mamy propozycję. We wtorki biegamy grupowo na Nocnym Bieganiu z Wilkami i Czołówkami, a w niedzielę – co jakiś czas praktykujemy wycieczki biegowe szlakami. Tylko nie zapomnij, to ty tu jesteś gościem. Wszystkie opakowania jedzenia czy picia, które masz ze sobą na wejściu, powinieneś mieć też na wyjściu.

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *