Wspólny cel zbliża ludzi, w których gra nutka bezinteresowności

Wolontariusze, osoby bez których wiele imprez trudno byłoby zorganizować. Często współtworzą atmosferę zawodów. Troszczą się o zawodników na punktach odżywczych, zabezpieczają trasę, wskazują kierunek, a także tworzą wszystko od podstaw jak choćby na przykładzie cyklu parkrun rozgrywanego na całym świecie. Zgodnie z ideą, która mu przyświeca – „od biegaczy dla biegaczy”. 5 grudnia obchodzony jest Międzynarodowy Dzień  Wolontariusza.

img_3095

Niestety przytaczać to można niemal stale, coroczne badania aktywności Polaków prowadzone przez CBOS pokazują wzrost chęci niesienia pomocy, tyle, że w formie materialnej. Spada chęć poświęcania swojego czasu. Niektórzy uznają, że coraz większy wpływ ma na to niejako przenoszenie życia w wirtualne sfery. W końcu czas to pieniądz. Wiadomo jednak nie od dziś, że najpiękniejsze rzeczy w życiu są za darmo. Wolontariat, nawet jeśli nie rzeczy niematerialne, to jest nam w stanie dać bardzo dużo. Choćby niezapomniane doświadczenia, przygody, a także nowe przyjaźnie. Co potwierdza też niegdyś stały uczestnik i wolontariusz parkrun Gdańsk, a dziś jeden z koordynatorów parkrun Gdańsk – Południe Paweł Marcinko – parkrun dał mi wiele 🙂 Ale najwięcej dał przyjaciół. Dzięki parkrunowi poznałem masę wspaniałych, wartościowych ludzi. Takich z sercem na ręce, oraz do tańca i do różańca.

Koordynator też działa w formie wolontariatu. Choć na pewno nie zawsze lekkiego, gdy odbiera liczne pretensje o zły czas, złe miejsce w wynikach… Czy ciężko nim być?

parkrun gdansk

Lech Bożeński – Czasami naprawdę są takie soboty, że jakby na złość wszystko jest przeciwko nam, aż do tego stopnia, że czasami z bezradności stoimy i się śmiejemy, że tyle rzeczy naraz może nie zadziałać. Z perspektywy biegacza na pewno wygląda to inaczej, ale są sytuacje stresowe. Jest grupa zapominalskich, która permanentnie zapomina indywidualnego kodu z cotygodniowym tym samym tłumaczeniem Czasami na mecie rozsypią się tokeny i wydajemy w złej kolejności, albo zawiesi się nam stoper, bądź ktoś dwa razy przebiega przez metę lub nie chce na mecie odebrać tokena lub rozładował się akumulator w samochodzie i jest ryzyko, że się spóźnimy na 9. Stres jest Ale na końcu mimo wszystko za każdym razem parkrun kończy się uśmiechami i ogromnym wsparciem i podziękowaniami od biegaczy dla wolontariuszy i znowu chcemy tu wrócić.

parkrun

Wolontariuszem bywałam już wiele razy od małych imprez po duże. Na krótkich dystansach i biegach ultra. Na samych biegach parkrun już ponad 90 razy. Bierzesz udział? Zadaj sobie pytanie ile razy stanąłeś po drugiej stronie? Czy chociaż raz? Ostatnimi czasy w Gdańsku bywa ciężko o chętnych.

Słońce, deszcz, śnieg, mróz – w sobotnie poranki idę. To już chyba jak odruch Pawłowa. Dlaczego? Znaleźć by można wiele powodów, tak jak i pewnie sugestii by zostać w domu. Jasne, czasem się nie chce. Mimo wszystko wstać czy potem żałować, że dzień jakiś nie taki? Pierwsza opcja zdecydowanie lepsza. Widok roześmianych twarzy to chyba najlepsza nagroda. Ta energia jest zaraźliwa. Nawet jeśli zimno daje się we znaki. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć – nigdy nie żałowałam tego, że się pojawiłam o poranku. Szczerze polecam każdemu.

Jasne, można też się zmęczyć. Teresa Pietrzak udzielająca się przy pomorskich imprezach biegowych dodaje – Lubię pracę z ludźmi, jest wesoło, można kogoś dopingować. Męczę się też, ale inaczej. Jest to pozytywne zmęczenie. 

Wolontariat sportowy to wyjątkowa odmiana. Są wydarzenia w których udział w tej roli to przywilej. Jak choćby Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce czy inne imprezy podobnej rangi. Jest to niezwykła okazja do zajrzenia do środka organizacji, zdobycia nowej wiedzy. Co potwierdza także Paweł Madej – Chętnie angażuję się w wolontariat sportowy z kilku powodów. Po namyśle jako pierwszy wymienię możliwość wystawienia się na ekspozycję społeczną, czyli sprawdzenia swoich przekonań, charakteru, wiedzy w próbie ognia – w zetknięciu z setkami spotkanych ludzi (innych wolontariuszy, organizatorów, kibiców itp.). Po drugie jest to świetna rozrywka, bo mam okazję nacieszyć się atmosferą danego wydarzenia przez dłuższy czas i z bliższej odległości niż na przykład kibice. Oczywiście łącze w ten sposób przyjemne z pożytecznym, bo od fachowych organizatorów nabywam bezpłatnie wiedzę, która nie jest suchą teorią. Ponadto wolontariat odbywa się w oparciu o obustronnie dobrowolną umowę dżentelmeńską, co oznacza, że odpowiadam za powierzone mi obowiązki tylko i aż swoim dobrym imieniem. Wolontariat sportowy ma niepowtarzalną atmosferę, dzięki temu, że wspólny cel zbliża ludzi, w których gra nutka bezinteresowności. 

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *