Uważali mnie za antysportowca – Beata Popadiak

Jeszcze dwa lata temu w biegowym gronie nikt o niej nie słyszał, tymczasem Beata Popadiak stawiając biegowe kroki odkryła nie tylko pasję, ale i talent. Mimo krótkiego stażu treningowego osiąga wyniki, na które wielu pracuje latami, nie bez powodu nazywają ją Gazela (18:13 – 5 km; 39:23 – 10 km; 1:24:51 – 21,975 km; 3:08:58 – 42,195 km). Z zawodów coraz częściej wraca z pucharem, na koncie ma już także indywidualny medal Akademickich Mistrzostw Polski w Biegach Przełajowych, a dopiero się rozkręca.

beata podapiak
 

Patrząc na Twoje wyniki można pomyśleć, że ze sportem jesteś związana od zawsze, tymczasem zaczęłaś biegać dopiero w 2015 roku. Jaki był powód?

Beata: Powód? Może zabrzmi banalnie, ale tak jak większość początkujących amatorów biegania chciałam zmienić coś w swoim życiu, polepszyć swoją nieistniejącą kondycję itp. Kupiłam karnet na siłownie, zaczęłam truchtać i właściwie tak to się zaczęło..

Wcześniej związana byłaś ze sportem?

Beata: Co najśmieszniejsze wcześniej nie byłam związana z żadną inną dyscypliną. Rodzina zawsze uważała mnie za ANTYsportowca – po mamusi.

Ciężko uwierzyć, że ktoś uważał Cię za antysportową. Nie przejawiałaś nigdy talentu sportowego, choćby na zajęciach w-f?

Beata: Raczej nie. Lubiłam aktywnie spędzać czas, ale nie byłam licealną sportsmanką 🙂

Ktoś w rodzinie zajmował się sportem?

Beata: Tata ćwiczył judo, brat piłkę nożną, a siostra skończyła wf na AWF.

W półmaratonie wystartowałaś ledwie po 3 miesiącach przygotowań, od razu wynik, który zaskoczył – 1:30, a celem było tylko ukończenie? 

Beata: Ciężko nazwać to przygotowaniami. Przed półmaratonem zaczęłam ćwiczyć siłowo, a treningi biegowe ograniczały się do wyjść 2/3 razy w tygodniu po 8/10 km na bieżni mechanicznej. Właściwie to we wtorek, gdy w niedzielę miałam połówkę, pierwszy raz przebiegłam 18 km. Gdy teraz na to patrzę, myślę że miałam więcej szczęścia niż rozumu, nie muszę wspominać, że dzień przed półmaratonem kupiłam pierwsze porządne buty do biegania. Jeżeli chodzi o sam start, to był to bieg, którego nigdy nie zapomnę…aż mam ciarki. Celem było jedynie ukończenie. Nie posiadałam wtedy żadnego zegarka, żeby kontrolować tempo, więc biegłam na wyczucie. Rozpoczęłam ze znajomymi biegaczami, ale po 3 km ich zgubiłam i właściwie do końca już sama zwiedzałam biegowo Kraków. Doświadczyłam nawet lekkiego kryzysu na 18 km, ale motywacja jaką miałam pozwoliła mi przekroczyć linię mety. Sam wynik po ukończeniu niewiele mi mówił, ale byłam 15-stą kobietą i łzy same ciekły mi po policzku. Coś pięknego – od razu pokochałam te emocje. W rocznicę swojego biegania w tym samym półmaratonie udało mi się stanąć na pudle – „marzanna” jak widać przynosi mi szczęście!

beata popadiak

Z królewskim dystansem też mierzyłaś się szybko, dwa miesiące po połówce, czyli ledwie po 5 miesiącach biegania, 3.08 w debiucie, wielu może tylko pomarzyć, nie miałaś obaw, że zbyt szybko jak na start na królewskim dystansie?

Beata: Po połówce rozpoczęłam regularne treningi 6 x w tygodniu, schudłam x kilo i moim marzeniem było ukończenie maratonu. Trenowałam pod okiem znajomego trenera i udało się pokonać królewski dystans bez żadnej ściany, ba na 40 km na luzie z 4:30 przyspieszyłam do 4 min na km ❤ Obaw nie miałam żadnych, ponieważ wtedy w ogóle się na tym nie znałam, teraz zapewne podeszłabym do tego troszkę inaczej – ostrożniej.

Trenujesz sama czy pod okiem trenera?

Beata: Niedawno rozpoczęłam współpracę z nowym trenerem i już nie mogę doczekać się sezonu 2017! Będę mądrze i ciężko pracowała by być jeszcze lepszą i szybszą gazelą! Przez cały sezon 2016 trenował mnie Bartek Stajniak, któremu wiele zawdzięczam i mocno kibicuje!

Dołączyłaś do drużyny ASICSFrontRunner, ciężka to była droga?

Beata: Dołączenie do ASICS Frontrunner Polska było moim marzeniem. Było ciężko, ponieważ miałam mocne konkurentki, ale uważam że to jedna z najpiękniejszych rzeczy jaka mi się przytrafiła. Ze strony ASICSa dostałam nie tylko wsparcie techniczne, ale przede wszystkim psychiczne. Tworzymy małą, wzajemnie wspierającą się rodzinę. To cudowne być częścią czegoś takiego! POLECAM ❤❤❤

ASICSFrontRunner

Czym się trzeba było wykazać by dołączyć do ekipy ASICSFrontrunner?

Beata: Żeby dołączyć do ASICS Frontrunner Polska na początku (tak jak to teraz wygląda) musiałam wypełnić formularz zgłoszeniowy. Spośród wszystkich zgłoszeń, JURY wybrało 6 osób- 3 kobiety i 3 mężczyzn. Miedzy sobą musieliśmy rywalizować o miejsce w drużynie. Mieliśmy dwa zadania. Pierwsze: przez ponad 3 miesięczna działalność w social mediach- mielimy dzielić się naszą pasją z innymi. Drugie: każdy z nas miał wytypować sobie nową życiówkę na 10 km i podczas biegu Oshee w Warszawie i jak najbardziej się do niej zbliżyć. Wygrywały 2 osoby- 1 kobieta i 1 mężczyzna którzy najlepiej wypełnili oba zadania.

Dzięki za rozmowę i trzymam kciuki za nowy sezon!

Rekrutacja do ekipy ASCISFrontRunner trwa. Każdy ma szanse stać się częścią zespołu. W tym roku miejsc jest więcej. Szczegóły: REKRUTACJA ASICSFrontRunner

Komentarze

Komentarze

7 thoughts on “Uważali mnie za antysportowca – Beata Popadiak

  1. Chyba czas zacząć mocniej trenować. Każdy chyba facet zgodzi się ze mną, że jak kobieta wyprzedza to trochę boli 🙂

    1. Nie przejmuj się… pomyśl o Beacie jako Anicie Włodarczyk wśród biegaczy 😉

  2. „znajomy trener”,staruszku, czy ty aby nie zazdrościsz młodej Gazeli. Młodość jest piękna góry przenosi a staruszkom zostaje pomarzyć.

  3. Pani Beato im więcej się ma „hejterów”, tym bardziej powinna Pani wiedzieć, że w dobrym kierunku się idzie, co innych tak jak „znajomego trenera” doprowadza do wściekłości. Krytyka i opinia takich osób jest wynikiem zawiści i oznaką Pani sukcesu.
    Reasumując… Życzę dalszych sukcesów a osobami pokroju „znajomego trenera” się nie przejmować, tylko wspinać się wyżej i wyżej!!!
    P.S „Psy szczekają, a karawana jedzie dalej” jak to mówią…. 🙂

  4. Szanowny Panie „znajomy trenerze” nie moge sie zgodzić z Pana słowami. Gazele znam od 5 lat (jeżeli nie ma Pan problemów z liczeniem można wywnioskować, że nasz staż znajomości jest znacznie dłuższy). Nigdy nie zawiodła ani siebie, ani rodziny, ani znajomych. Wręcz przeciwnie, przygoda z bieganiem dodała jej skrzydeł! I to z jakim efektem! Owszem, był Pan przy niej na początku i niejednokrotnie zawdzięczała Panu wyniki jakie udało się uzyskać. Niestety dla Pana widocznie słowo dziękuję nic nie znaczy i trzeba przyznać, że jak na trenera brakuje Panu honoru. Jednakże trzeba wziąć pod uwagę to, że są to wyniki Gazeli, nie Pana. I nikt nie stanie na przeszkodzie osiągania co raz to lepszych życiówek. „Znajomy trener” jest jeden, a Gazela ma wiele przyjaciół, którzy na zawsze będą ją wspierać. Czy na dobre, czy na złe. Gazela forever ekstrener never!

  5. Rownież znam Gazele od jakichś 5 lat i nigdy nie zawiodła, zawsze jak jej potrzebowałam była przy mnie. O Panu, Panie „znajomy trenerze” też nigdy nie powiedziała złego słowa i dużo Panu zawdzięczała, dopóki od pewnego czasu nie zaczął Pan jej nękać pogróżkami… Gazela świetnie biega i tak czy inaczej by osiągnęła tyle na ile ją stać!
    Niestety zazdrość zawsze przemawia przez ludzi, bo który biegacz, przy tak krótkiej karierze i w tak młodym wieku nie chciałby tyle osiągnąć co ona?!
    W takich chwilach jak te będziemy ją wspierać jeszcze bardziej i powtarzać, że jest najlepsza, bo taka jest prawda!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *