Zaprzyjaźnić się z lasem. Bieganie w nim to sama przyjemność

– Biegasz, sama po lesie? Nie boisz się? – chyba nie zliczę ile razy już otrzymałam takie pytanie. Na słowo „las” przed oczami ukazują się sceny z horrorów czy też Czerwonego kapturka. Można jednak odetchnąć, bo to miejsce które ma w sobie więcej uroku i zalet niż by się mogło wydawać. Trzeba tylko odsunąć w dal te wszystkie myśli o czyhającym wilku gdzieś za rogiem. Stworzyć własną bajkę. Pełną pięknych krajobrazów i przygody, która czeka. Wyruszyć w podróż odkrywczą ścieżek dotąd nieznanych. Wzbudzić w sobie na nowo ciekawość dziecka. Dlaczego warto?

„Lasy są jak ludzie – pisał John Foster – i aby je poznać, należy z nimi przebywać. Z przypadkowych spacerów, gdy trzymamy się dobrze udeptanych ścieżek, nie narodzi się nigdy bliskość. Jeśli chcemy się zaprzyjaźnić z lasem, należy mu składać częste i pełne szacunku wizyty o różnych porach; o poranku, w południe i wieczorem, wiosną, latem, jesienią i zimą. W innym razie nie poznamy go, jak należy, a wszystkie próby udawania nie zrobią na nim wrażenia. Las ma swoje sposoby trzymania obcych na dystans i zamyka serce przed zwykłymi spacerowiczami. Nie ma sensu szukać więzi z lasem z innych pobudek, niż szczera miłość. Las to rozpozna i skryje przed nami wszystkie sekrety. Lecz jeśli okażemy mu uczucie, będzie życzliwy i obdarzy takimi skarbami piękna i radości, jakich nie da się kupić ani sprzedać na żadnym targowisku.”
~Lucy Maud Montgomery

Dziś śmiało mogę powiedzieć zaprzyjaźniłam się z lasem. Uwielbiam w nim przebywać o każdej porze roku. Nie jest mi obcy, zresztą ostatnio panowie żartują, że to cud, że kobieta ma taką orientację w terenie. Przemierzyłam w nim tysiące kilometrów, i nigdy mi się nie znudziło. W lesie spędziłam spory czas swojego dzieciństwa. Rajdy/ obozy harcerskie, budowanie szałasów i nocleg w nich, ale to chyba właśnie bieganie rozbudziło największą miłość do tych krajobrazów.

Fot. Paweł Marcinko rusofun.pl
Fot. Paweł Marcinko runsofun.pl

5 powodów dla których warto ruszyć do lasu

1. Miasto = smog. Mniejszy czy większy. Wszyscy jesteśmy zatem palaczami, nawet jeśli nie sięgamy po przysłowiowego szluga. Palimy biernie. Leśne powietrze jest czystsze, nawet do 1000 razy od miejskiego. Wg szacunków jedno drzewo wytwarza tlen niezbędny do życia dla trzech osób.

2. Odpoczniesz psychicznie. Las to najlepsze miejsce na odpoczynek od miejskiego zgiełku. Działający na wszystkie zmysły. Charakterystyczny żywiczny zapach to olejki eteryczne dające odczucie odprężenia. Śpiew ptaków, szum strumienia czy drzew działa relaksująco, a panujący półmrok pozwala odpocząć oczom.

3. Nawierzchnia – naturalna amortyzacja dla stawów. Siły działające na stawy podczas biegu są rozpraszane na leśnej nawierzchni.

4. Urozmaicony trening. Bieg po nierównej nawierzchni angażuje większą partię mięśni do pracy niż podczas przemierzania ścieżek asfaltowych. Wystające korzenie/kamienie wymuszają inną pracę stopy, a często również wyższe podniesienie nogi. Dzięki temu wzmacniamy nasz aparat ruchu.

5. Urozmaicenie monotonii tras. Wiele osób uważa – bieganie jest nudne. Leśne ścieżki pozwalają na różne modyfikacje tras. Zawsze można podążyć innym szlakiem.

Powodów można znaleźć wiele, ale wciąż gdzieś w rozmowach przewijają się też obawy. Do najczęstszych należą: 

1. „Nie mam orientacji w terenie, zgubię się” – nie zaprzątaj sobie tym głowy. Potraktuj to jak przygodę. Zabierz telefon/zegarek z GPS dzięki któremu spokojnie wrócisz po śladzie. W razie co miej zawsze parę złotych w kieszeni na bilet powrotny. Gdzieś zawsze wybiegniesz. Wrócisz po śladzie. Unikaj skrótów. W myśl babcinej zasady, kto na skróty chodzi, ten później do domu wraca. Najłatwiej o zgubienie się. Podczas leśnej wycieczki, byliśmy nieco już zmęczeni. Pogoda dawała się we znaki. Kolega, uważał, znał drogę na skróty. Bez wahania podążyliśmy. Po km nie było już takie pewne którą wąską ścieżką podążać. Rosnący mech podpowiadał, biegniemy w złym kierunku. Krążąc nieco na przełaj wybiegliśmy do głównej ścieżki. 200 m dalej niż staliśmy na początku. Tyle, że pokonanie 200 m zajęło nam 3 kilometry.

2.  „Dzik jest dziki, dzik jest zły…” – na szczęście dzikie zwierzęta boją się tak samo ludzi jak my ich. Najzwyczajniej w świecie nie lubią hałasu. Gwizdek/klaskanie odstraszy je. Ucieczka to ostateczność. Co jeśli klaskanie nie pomaga? Na jednym z wybiegań na ścieżce w swojej wędrówce postanowił odpocząć pan dzik. Przyzwyczajony do ludzi widać było. Poza odwróceniem się w moją stronę i chrumknięciem nie przejmował się tarasowaniem drogi. Klaskanie wywoływało tylko kolejną wymianę spojrzeń. Zaczęła się rozmowa, że ja tu tylko sobie spokojnie przejdę i nie będę mu tu dzisiaj przeszkadzać więcej. Chyba pomogło, nieco się odsunął. Dostałam przyspieszenia, nie słyszałam, by coś mnie goniło, wolałam się więc nie odwracać.

3. Łatwo o skręcenie stawu skokowego. Racja nieprzygotowany aparat ruchu będzie bardziej podatny na urazy. Początkowo warto wybrać mniej przełajowe ścieżki. Zachować większą uwagę. Skup się na korzeniach/gałęziach. .

4.  Biegać mogę tylko wieczorem, a wtedy w lesie jest już ciemno. Nocnym bieganie pobudza naszą wyobraźnię, często podnosząc tętno. Każdy trzask czy pojawiające się oczy wywołują chęć szybkiego opuszczenia lasu. To naturalne odgłosy, słyszane także w dzień, ale wówczas nie zwracamy na nie uwagi. Po zmroku warto wybrać główne ścież i nie zapominać czołówki. Kilka razy na Nocne Bieganie z Wilkami i Czołówkami, praktykowane po trójmiejskim terenie, zapomniałam czołówki. Mimo, że sama nazwa by to sugerowała. Pod koniec lata w lesie robi się szybciej szarawo niż na głównych ścieżkach. Trasę przemierzałam niemal przyklejona do innych biegaczy. Mało było w tym przyjemności.

nocne2

5. W lesie czyha niebezpieczeństwo. Jeśli paraliżuje nas strach, warto poszukać grupy trenującej w okolicy i przyłączyć się. Niebezpieczeństwo, bywa w głowie tworzymy sobie sami. Podczas późno wieczornego biegu w leśnym terenie dwóch znajomych panów biegło z czołówką naprzeciwko siebie. Widać było tylko małą smugę światła. Okazuje się, odruchy wszyscy mamy takie same. Niemal w tym samym momencie oboje lekko przerażeni wyłączyli swoje czołówki. Po chwili uruchomili ponownie. Wreszcie jeden z nich krzyknął – „ja tu tylko biegam”. „Ja też” – odpowiedział drugi. Ryknęli śmiechem. Dziś te historie opowiadają z uśmiechem na ustach.

wycieczka po tpk

To jak próbowałeś/aś już biegania w terenie? Chcesz spróbować? W każdy wtorek polecamy Nocne Bieganie z Wilkami i Czołówkami po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, zaś w niedzielę, co jakiś czas praktykujemy wycieczki biegowe.

Komentarze

Komentarze

One thought on “Zaprzyjaźnić się z lasem. Bieganie w nim to sama przyjemność

  1. Ja też wolę biegać po lesie niż ulicami miejskimi.I mam to szczęście ze mieszkam blisko lasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *