Nie ma sytuacji bez wyjścia – Mirosław Jeznach

W niedzielnym ONICO Gdynia Półmaraton wystartowało niemal 6 tys. osób. Wśród nich Mirosław Jeznach, człowiek, który swoim pozytywnym nastawieniem może zarażać wielu. Mimo swojej niepełnosprawności, braku rąk, walczy o marzenia. Ma rodzinę, trzy córki stara się żyć normalnie.

– Każdy by chciał, by jego życie składało się wyłącznie z ładnych obrazków. Myślałem, że moje właśnie takie będzie. Aż wydarzył się TEN dzień. Jedna chwila odmieniła całe życie. Na zawsze. Ale nie ma sytuacji bez wyjścia. To co mnie spotkało dało mi porządnego kopa. Skłoniło do myślenia nad sensem życia –ogólnie, ale i życia w sytuacji, w jakiej sam się znalazłem. I jak to w życiu bywa, człowiek potrzebuje czasu, by zrozumieć niektóre rzeczy i znaleźć wyjście z sytuacji wydającej się bez wyjścia. Jeśli ma w sobie choć trochę chęci i nadziei – poradzi sobie. Jestem przekonany, że to jak potoczy się życie zależy głównie od nas – pisze Mirosław.

Dodaje – Jak to się stało? Historia jest właściwie banalna. Byłem dzieciakiem, miałem zaledwie 13 lat. Nie miałem pojęcia o zagrożeniu jakim jest prąd. To była zabawa. Zdarzył się wypadek… Straciłem obie ręce. Po wypadku człowiek czuje się jak po wojnie. Ale też z wojną jest tak, że kiedy się kończy – można i trzeba wszystko odbudować. Może nie będzie już tak samo. Ale będzie. Ja też postanowiłem tak zrobić: odbudować życie. Bywałem w bardzo złej formie psychicznej. Przychodziły dni, że brakowało mi sił. Nie umiałem wyobrazić sobie swojej przyszłości. Ale jakoś nigdy nie pomyślałem o przerwaniu życia. Miałem niewyobrażalnie trudne chwile, ale zawsze byłem w stanie przetrwać. Mówiłem sobie: – Dasz radę, stary. Czasem zastanawiam się nawet, skąd we mnie tyle optymizmu? Na początku „nowego życia” – czyli życia bez rąk uświadomiłem sobie, że nie będzie lekko. Nie robiłem sobie nadziei, że… no właśnie: że co? Że zrobią mi protezy, które będą idealne jak rączki i będzie jak dawniej? Że nikt nie zorientuje się, że ten facet nie ma rąk? Nigdy takie gadki lekarzy nie działały na mnie pozytywnie. Raczej drażniły mnie i wkurzały. Jeszcze jako mały chłopak, zaraz po wypadku potrafiłem sam sobie uświadomić, że oto już inaczej nie będzie. Już po wszystkim. Dawnego życia nie ma. Nic i nikt tego nie zmieni.

Najważniejsi są ludzie?

Mirosław: Grunt to dobre nastawienie do otoczenia, do ludzi. No właśnie ludzie… Jest takie powiedzenie, że są ludzie i ludziska. Ciężar oczu na moich plecach czuję do dziś. Zapewne będę go dźwigał już zawsze, bo ludzie mają oczy i patrzą. A w końcu człowiek bez rąk to niecodzienny widok. Dostarczam wiele wrażeń, emocji, pytań… „Oj biedny chłopak, jak on sobie radzi?”. Albo raczej: „on sobie w niczym nie poradzi”…
Stękanie znajomych, bliskich, rodziny tak mnie czasem potrafiło zdołować, że nie chciało mi się dłużej słuchać wszystkich dobrych rad i życiowych mądrości. Bo skąd oni niby mogli wiedzieć jak się czuję, jak jest mi ciężko? Nie zrozumie ten, kogo nie boli. Z niepełnosprawnością można sobie poradzić, gorzej z reakcją ludzi.
Codziennie udowadniam, że niepełnosprawny jest TAKI SAM jak wszyscy. Dzięki temu ludzie inaczej mnie postrzegają. Taka wspólnota pełnosprawnych z niepełnosprawnymi kończy się korzyścią. Dla obu stron.

Jak to się stało, że zacząłeś biegać?

Mirosław: od kiedy skończyłem zbierać znaczki i grać w golfa moje życie stało się nudne 🙂 hehe… 🙂 i zacząłem biegać 🙂 a tak naprawdę z tytułu wykonywanej pracy spędzam większość dnia przed kompem, tzn. 7 godzin w pracy no i jeszcze w domu, Z biegiem lat zacząłem odczuwać skutki siedzącego trybu życia, zacząłem szukać sposobu na zwiększenie aktywności fizycznej, trzeba było celować w coś gdzie nie będę uzależniony od nikogo, bieganie ? hmm…



Czym dla Ciebie jest bieganie?

Mirosław: biegam dla siebie samego nie ścigając się z nikim ani z niczym, po prostu dla podtrzymania kondycji, zachowania odpowiedniej sylwetki co jest bardzo pomocne w sytuacji takiej niepełnosprawności,
czasami biorę udział w jakiś biegach aby sprawdzić swoją kondycję. ONICO Gdynia Półmaraton pozostawił we mnie miłe wrażenia, dobrze się tam biegło !!!

Więcej o Mirosławie możecie poczytać na Jego oficjalnej stronie internetowej. Tam możecie Go także wesprzeć w walce o marzenia. Znajdziecie fragmenty ciekawie zapowiadającej się książki – „Jeden dzień, całe życie”, której fragmenty zostały wykorzystane za zgodą autora.

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *