Bieg o wschodzie słońca

Taka nasza mała, majowa tradycja – Bieg o Wschodzie Słońca. Idea zrodziła się z chęci zachęcenia ludzi do wspólnego witania dnia. To, że na ścieżkach bywam wcześnie rano, co niektórzy uważają jeszcze za środek nocy, nikogo nie dziwi, ale wielu zazdrościło widoków. Lepiej poranny krajobraz podziwiać na żywo niż zza ekranu komputera – śmiałam się wielokrotnie. Tak zrodził się pomysł na wspólną mobilizację. Padło na 3 maja, korzystając z dnia wolnego. W tym naszym spotkaniu nawet nie o samo bieganie chodzi, odbywa się zawsze w formie for fun, ile o to by na chwilę się zatrzymać i poczuć magię pierwszych promieni słonecznych. Dotąd pogoda nam sprzyja. W tym roku pojawiły się małe obawy o prognozowany deszcz i zachmurzenie, na szczęście niebo od samego ranka przybrało czerwono-różowe barwy. Humory też dopisywały. Na koniec na plaży czekało słodkie śniadanie – drożdżówki i ciastka.

Co już wspominałam, nie mam zamiaru dyskutować czy lepiej biegać rano czy wieczorem. O każdej porze dnia nasz organizm będzie zachowywał się różnie pod kątem fizjologii. Naukowcy podejmowali się prób zbadania naszych możliwości w poszczególnych porach dnia. Wg nich, wydolnościowo najlepiej pracujemy wieczorem, trening techniki biegowej – najefektywniejszy będzie przed południem, a prędkościowy popołudniu. Nie można jednak zapominać, to wszystko jest bardzo indywidualne i zależne od naszego przyzwyczajenia treningowego i trybu życia. Czasu, który możemy na niego poświęcić. Sam trening to często dodatek do codziennego życia – pracy, rodziny.

Komentarze

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *